poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 6

"W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca".


Masowa ucieczka z Azkabanu…

Dzisiejszego dnia o świcie z Azkabanu uciekło troje więźniów. Jak powiada Rita Skiter ,, To byli zwolennicy Voldemorta, śmierciożercy, są niebezpieczni dla otoczenia, kto wie może chcą się odtworzyć na nowo?...” Takie padają przypuszczenia. Aurorzy wciąż są w akcji Ale wiedzcie jedno „strzeżcie się”. Niebywale… trwają poszukiwania, jednak do tego czasu trzeba mieć się na baczności.
Wywnioskowano, iż są to uciekinierzy:
Lucjusz Malfoy.
Nott Sr.
Mulciber
Jeżeli ktoś z was ujrzałby jakieś znaki związane z tymi czarodziejami lub zobaczyli ich gdzieś niezwłocznie prosimy o poinformowanie Ministerstwa Magii.

Niżej zamieszczono zdjęcia tych osobników wyglądające upiornie, tak jak gdyby wrzeszczący na fotografiach czarodzieje zaraz mieli potraktować cię Avadą. Niektórzy przerazili się nie na żarty. Niby po co dawni śmierciożercy uciekają z więzienia? Niewiadomo.
Hermiona spojrzała na stół ślizgonów i ujrzała bladego jak kreda Draco, który właśnie zmierzł ku wyjściu z Sali, za nim podreptali Theodor i Blaise, niewykluczając Pansy Parkison, ich przyjaciółki. Zapewne musiał to być dla niego szok, w końcu jego ojciec uciekł z Azkabanu i wlecze się po świecie czarodziejów zagrażając innym. Dla zabawy mógłby zabić, bo co mu szkodzi? Przegryzając ostatnie kawałki tosta wyszła posępnie z jadalni ,żeby zdążyć dogonić Harry’ego i Ginny wlekących się już po schodach.
- Ej! Zaczekajcie na mnie, muszę wam coś powiedzieć- zaczęła, jednak oni już pośpiesznie zniknęli za posągiem.
 I co ona ma teraz robić? Popiszę w pamiętniku, poczyta książkę, a później powiadomi Parkison ,że od Poniedziałku mogą zaczynać lekcje. Być może załapie się na rozmowę z Blaisem ,jeżeli będzie miał taką ochotę. Zatem udała się do swego dormitorium.
 W salonie zastała olśniewająco czystość co ją niezmiernie zdziwiło, prócz tego ,iż świecił pustkami. Wzięła koc, dziennik i usiadła w wygodnym fotelu. Zaczęła pisać, ale wszystkie kartki zapisane atramentem nie miały najmniejszego sensu, wyrywała jedną za drugą, aż w rezultacie dała za wygraną i skończyła. Zaklęciem odwołującym odesłała zbędne przedmioty. Wybrała się do lochów sądząc ,że spotka tam Pansy lub Diabełka. Także nie myliła się, stali w końcu korytarza zawzięcie o czymś rozmawiając. Niezauważalnie podeszła do nich i usłyszała kilka słów:
- W pokoju życzeń byłoby najlepiej – kłóciła się brunetka.
- Zawsze stawiasz na swoim, mówię ci ,że Pokój Wspólny…
- O czym tak gawędzicie? –zapytała kasztanowłosa.
Rozmówcy natychmiast ucichli. Nie widzieli wcześniej podkradającej się Gryfonki, więc mieli zaskoczone miny. Jednak po chwili otrząsnęli się, a Zabini powiedział:
-Nie nauczono cię Hermi gdyż nie ładnie tak podsłuchiwać?
- Ja wcale… nie chciałam was… - zaczęła się jąkać.- Przyszłam tutaj bo miałam zamiar zapr…
- Jeju! Zapomniałam, przecież umówiliśmy się z Draco na trzecim piętrze!- przerwała jej Mopsica ciągnąc za rękę ślizgona.
- Do zobaczenia Mionka…
- Tsaa.. Na razie
Dlaczego wszyscy jej unikali? Nawet Gin jej najlepsza przyjaciółka. To zaczyna być irytujące. Zostało jej czekanie w samotności, aż minie dzień w którym kończy osiemnastę. Tak więc nie wiele myśląc pognała w na błonia i właśnie planowała przysiąść w jej jakże ulubione miejsce pod dębowym drzewkiem, kiedy zepsuła to frustrująca, głupia… Fretka!
- Ekm… - chrząknęła tak, wspaniale udając Umbridge, że mogła by dostać za to W na teście.
- Czego znów chcesz Granger? – zapytał obojętnie.
- Chcę ci przypomnieć, iż aktualnie spoczywasz na moim miejscu. – mruknęła
-Ach tak? Nie jest podpisane –zironizował – a po za tym tylko ja tu siedzę.
- Dziwne, ponieważ ja przesiaduje tu zawsze w wolnym czasie i nigdy cię tu nie widziałam! –zaczynała się już naprawdę niecierpliwić.
- Ty i wolny czas? - w jego głosie dało się słyszeć sarkazm - Taka kujonica jak ty w ogóle go ma ?
Na Salazara jak ta szlama go wkurza, czy nie może sobie iść gdzie indziej? On ma teraz ważniejsze sprawy na głowie. Jego ojciec uciekł z Azkabanu. Jeśli tylko wróci do domu, tamten w razie konieczności może popełnić zbrodnie na nim lub co gorsza na Narcyzie jego matce.
- Odpuść sobie – warknął spoglądając na jezioro.
- Świetnie! Akurat wszyscy muszą DZISIAJ mieć mnie gdzieś! – nie zamierzała się poddawać, ale nie miała innego wyjścia. Po za tym dawno nie odwiedzała Hagrida, powinna się tam wybrać, chyba on nie zacznie jej ignorować? „Zajrzymy, zobaczymy” i z tą myślą odeszła w stronę chatki na skraju lasu należącej do gajowego. Z komina buchał dym, rozprzestrzeniający się w okolicy. Zapukała ostrożnie do drzwi. Nikt nie otwierał. Postanowiła ponowić swe próby i nic.
- Hagridzie przecież wiem ,że tam jesteś!! – wydarła się na całe gardło, tak aby cały czarodziejski świat zdołał ją usłyszeć. Nawet ślizgon spoczywający pod dębem odwrócił głowę w jej kierunku, żeby sprawdzić co takiego wyrabia pani Prefekt Naczelna.
Tym razem wejście się otworzyło i stanął przed nią półolbrzym.
- Hermiona?! Cholibka, naprawdę nie słyszałem wcześniej… Wiesz mam tu mały zamęt – wydukał – swoją drogą dawno cię tu nie było co?
- Nie ma sprawy… no wiesz… mam teraz dużo nauki i jakoś okazji nie miałam.
- A gdzie masz Harry’ego i Rona? Zawsze byliście nierozłączni odkąd pamiętam – uśmiechnął się na te wspomnienia z dawnych lat.
Dokładnie, byliśmy.
- Są czymś zajęci…
- Och zapomniałbym, wejdź se do środka, nie będziesz przecież tak marznąć na dworze nie? – przepuścił siedemnastolatkę, aby spokojnie siadła na krześle.
Wchodząc do środka, zaczęło jej być trochę duszno. Rebus nieźle tu napalił. Ciekawe dlaczego? W kominku z rogu izby, płomyki wesoło podskakiwały, jakby dając upust swym emocją.
- Napijesz się herbatki?
- Chętnie.
- Ostatnio upikłem przepyszne ciasteczka owsiane, na pewno ci posmakujo – wziął tacę z słodkościami i postawił ją na stoliku. Następnie zabrał się za zaparzenie wody.
Gryfonka przypomniała sobie o zdolnościach kulinarnych Hagrida i postanowiła jednak nie ruszać tych „pyszności” jakie przyrządził.
- Co tam u ciebie słychać? – zagadnęła szatynka spoglądając na wiklinowy kosz usadowiony obok kominka w którym widocznie coś się poruszało. Może ma złudzenia? Nie. To przecież wyraźnie widać. Owszem to czyli co? 
- Ach, Hermiono dużo się dzieje, jak zwykle. Słyszałaś o ostatnich wiadomościach z Proroka?
- Yhym. – wydukała, wciąż nie spuszczając wzroku z wcześniejszego obiektu. – Hagridzie co takiego tam trzymasz? – wskazała dane miejsce.
Zmieszany gajowy zarumienił się lekko, nie wiedział co powiedzieć, przecież nie oznajmi jej, iż kupił sobie nieznany gatunek zwierzęcia pod Świńskim Łbem. To zabrzmiałoby dość nietypowo. Nie bardzo wiedział jak skleić zdanie.
- Ja… ten tego… To nic takiego… małe… Emm… zwierzątko – zakończył wreszcie.
Co on do cholery jasnej wyprawia? Najpierw trójgłowy pies, później smok, ogromna tarantula, hipogryf, sklątki tylnowybuchowe. Ewidentnie coś mi tu nie pasuje. Dowiem się co takiego tam trzyma choćby i zaraz.
- Słucham?! Na Merlina co ty wyprawiasz? – podeszła do pojemnika i jednym ruchem zdjęła materiał, pokrywający go.
Jej oczy rozszerzyły się w szerokim zdziwieniu, a szczęka upadła na podłogę. Nie wierzyła w to co ujrzała… nie to sen!
- Rebusie Hagridzie! Co to ma znaczyć?! – teraz się lekko wściekła.
- Przecież on jest nie groźny! – oburzył się – Patrz jak słodko śpi!
Przybrał minę zatroskanego czarodzieja i wpatrywał się w stworzenie słodkimi oczami.
- Ależ to jest… - właśnie co to jest?
Jej starszy przyjaciel nie zdążył odpowiedzieć, bo w tym czasie z miejsca pod oknem, po drugiej stronie dało się usłyszeć donośny huk.
Oboje galopem wyszli z domku, aby zobaczyć co to takiego. Jednak nie dostrzegli niczego podejrzanego. Kasztanowłosa nawet nie zdążyła się obejrzeć a dochodziła godzina południowa. I tak nie miał nic do roboty, także posiedziała z półolbrzymem jeszcze godzinę popijając herbatę i obiecała dowiedzieć się jak najwięcej po stworzeniu zamieszkującym jego kosz.
- Wiesz co muszę się już zbierać, dziękuję ci ,że chociaż ty poświęciłeś dzisiaj trochę swego cennego czasu dla mnie.
- Nie ma sprawy – uśmiech wpłynął na jego twarz – wisz co mam dla ciebie prezent. Bo jak mógłbym zapomnić?
- Naprawdę? – zapytała mile zaskoczona.
- No tak, z racji tego gdyż uwielbiasz książki. To jedną skądś tam wytargałem… Chyba ci się spodoba.
Podszedł do kominka na którym leżała jej niespodzianka już niesfornie owinięta w bordowy papier. Podał go dziewczynie z niepewną siebie miną.
- Dziękuje Hagridzie, jesteś najwspanialszy!- rzuciła mu się na szyję, zaprała pakunek ,a następnie lekko trzasnęła drzwiami wychodząc.
Czyli jednak nie wszyscy o tobie zapomnieli Hermiono.
Jednak głęboko zastanawiała się skąd on wytrzasnął to magiczne stworzenie. Pewnie zmusi się do szperania w Dziale Ksiąg Zakazanych.
Idąc do zamku, ukradkiem spojrzała w stronę drzewa, Draco Malfoy już tam nie siedział. I po co to całe przedstawienie? Był tam ledwie kilkanaście minut, ale czego można spodziewać się po ślizgonach?
Szła, szła i szła bez końca. I Nagle bum. Zderzenie. Czyżby przypadek? Nie.
- Uważaj jak łazisz – sarknęła, nie miała dziś najlepszego humoru. Mimo, że gajowy poprawił jej go troszkę.
- O Hermiona przepraszam – odezwał się chłopak podnosząc z ziemi zawiniątko. Po czym wręczył go dziewczynie.
Spojrzała w górę swymi niewinnymi czekoladowymi oczami. Ile jeszcze razy go spotka. Puchon podał jej rękę, aby mogła wstać. Chętnie przyjęła pomoc i powiadomiła go ,iż jest dzisiaj trochę rozkojarzona, więc powinien na nią uważać.
- Nie ma sprawy – uśmiechnął się.
Wspólnie rozmawiając udali się do Wielkiej Sali na obiad.
- I jak spodobał ci się mój prezent? – zapytał.
No tak, zupełnie wyszło jej to z głowy. Wszak dostała też od Erniego upominek. On również nie zapomniał, iż Gryfonka obchodzi dziś rocznicę urodzin. Była mu za to wdzięczna.
- Wiesz jeszcze nie miałam okazji aby go zobaczyć. – spuściła głowę – A co takiego się tam znajdowało?
- Zobaczysz.
Teraz weszli do ogromniej jadalni, nad którą świeciło setki świeczek.
- Może usiądziesz obok mnie? – miał taką pewność siebie. Naturalnie, jest uczniem Hufflepuff’u.
- Miałam zjeść z Ginny no ale w końcu… mogę iść.
Klapnęła na ławkę, a tuż koło niej McMillian. Coś ostatnio mają dobre kontakty. Jego koledzy miło ją przywitali i razem wszczynali rozmowę.
Całej sytuacji dokładnie przyglądał się blond włosy ślizgon. Miał dość kwaśną minę. Obiecał sobie, że w tym roku zmieni się na lepsze. Nie będzie już tą samą wredną osobą. Oczywiście ten plan może nie wypalić. Choć da z siebie wszystko.
- A gdzież tak patrzy się kochany Smok? – spytał rozbawiony po uszy Zabini.
Spiorunował przyjaciela wzrokiem, jego wtrącanie do nie swoich spraw zaczyna być irytujące. Dojadł sałatkę i już zmierzał ku Pokojowi Wspólnemu Slytherinu.
- Coś nie w humorze nasz Draco !– zawołał jeszcze na koniec Blaise.
Resztę dnia brązowooka spędziła w towarzystwie Er. Dobrze się dogadywali, choć za każdym razem gdy dziewczyna chciała iść do swego dormitorium, on jej to uniemożliwiał. W tym czasie na zegarze wybiła dziewiętnasta.
- Teraz, naprawdę muszę już wracać – oznajmiła smutno.
- No dobrze, ale odprowadzę cię.
- Jak chcesz.
Ruszyli wprost do jej salonu, jaki dzieliła z Draco. Stanęli przed obrazem, a Gryfonka na próżno próbowała przypomnieć sobie hasło.
- Cholera jasna! – przeklęła.
Portret natychmiast się odsunął.
Och, serio?
W przejściu stanęła Ruda, która odsunęła „fotografie” od wewnętrznej strony. Zdziwiona Hermiona zajrzała do środka i normalnie się zdumiała.
Całe pomieszczenie zostało ozdobione specjalnie na przyjęcie dla niej. Była w szoku. Oni zawsze potrafili ją zaskoczyć. A już myślała… To jest jej problem za dużo buja w obłokach! Przekroczyła próg, a wtedy dało się słyszeć piosenkę „Sto lat!”. Dostrzegła wiele ludzi w tym Diabła, Emmę, Katniss, Draco… no w sumie on tu mieszkał, dlaczego więc się dziwić? Rozsiadł się na jej fotelu i uśmiechał wrednie. Zaczęła wyliczać dalej. O Ron. No nadal się przyjaźnią… Mopsica?! Ostatnio też mają lepsze relacje. Lecz Nott? Z nim jeszcze nigdy nie rozmawiała.
No to zmieńmy to Hermiono Jean Granger.
Każdy po kolei składał jej życzenia. Nie mogła zaprzeczyć, że jej duszę wypełniało szczęście. Bardzo się cieszyła. Gdy już wszyscy wyrazili swe serdeczności (Nwm czy jest takie zdanie:c ~dop.Autora.) usiadła na kanapie. Ktoś, a mianowicie DJ ,,Diablo” puścił Fatalne Jędze świetnie się przy tym bawiąc.
Blond włosy uśmiechał się pod nosem popijając alkohol. Pewnie będzie niezła zabawa.

Gin zabrała Hermi do jej dormitorium, żeby ustylizować ją najpiękniej jak tylko się da. Przecież ma być Królową Wieczoru.

~Miało być dłuższe ,więc raczej jest ponieważ w Word'dzie zajmuję sześć stron.
Tutaj trochę mniej Dramione i postanowiłam spowolnić akcję.
Pozdrawiam Lumi.

10 komentarzy:

  1. Świetne <3
    Nie mogę się doczekać imprezy :D
    Życzę ci duuuuużo weny ;)
    Pozdrawiam Jenny

    OdpowiedzUsuń
  2. No z tymi serdeczniściami coś rzeczywiście jest nie tak ;) fajny rozdział
    Pozdrowienia,weny
    Jane

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe ^^ Racja. Malo Dramione , co nie oznacza ze gorszy rozdzial. Ciekawa jestem co dostala os tego McMillana czy jak to sie tam pisze i od Draco :3 Czekam nanastepny :)
    P.J.M

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pewna, że po stylizacji Ginny Hermiona zostanie Królową Wieczoru :)


    -----
    clover.
    http://hgranger-dmalfoy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie wierze!
    Ty to potrafisz utrzymać nas w niepewności! :o
    Kurrrde, już nie mogę się doczekać imprezki :3
    Hahah, Czyżby Malfoy był zazdrosny o Herm? :D
    Trochę uparty się zrobił...
    Czekam na następny, dodawał go jak najszybciej! ;p
    Pozdrawiam i życzę weny!
    ---------------------------------------
    + Zapraszam do mnie na rozdział 12! ;)
    http://poczuj-magie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się podoba twój blog. Przeczytalam wszystkie 6 rozdziałow, a weszłam dopiero dzisiaj.
    Niezbyt lubiłam ten parring, w ogóle nie przepadam za parringami, ale czytając tego bloga, polubiłam bardzo i będę czytać inne blogi o tym temacie.
    Jest kilka błędów, ale da się je poprawić. Głównie pod wzglęm stylistycznym.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: thatisveryinteresting.blogspot.com

    #Iryna

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż się uśmiechnęłam szeroko, wyobrażając sobie minę Hagrida. Ciekawe, co szykuje tym razem.
    Biedny Draco, wyobrażam sobie, co musi czuć. Bardzo go tu lubię, jest taki ślizgoński <3
    Poza tym, Er i Hermiona? Ciekawe, ciekawe. Pewnie będą niezłe kłopoty, gdy zazdrość Malfoya osiągnie swój szczyt :D
    Twoja nowa stała czytelniczka, czarna.
    Przy okazji zapraszam do siebie:)
    http://czarna-miniopowiadania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne <3
    Nie komentowałam poprzedniego rozdziału, (przepraszam) więc mój komentarz będzie też troszkę o tym poprzednim :3
    Mam nadzieję, że jakiś uczeń Dumstrangu coś namiesza i Draco będzie wystawiony na próbę ^^
    Wiedziałam, że przyjęcie jej szykują! :D Ciekawe co dostała od Erniego :)
    Czekam na kolejny, bo nie mogę doczekać się reakcji Draco kiedy zobaczy wystrojoną Hermionę ;3
    Pozdrawiam <3
    ~Lumos Maxima
    PS DJ "Diablo" <3 Kochaaam :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaaaa*.* przyjęcia niespodzianki są boskie xD Będzie opis imprezy? :D Fajny rozdzial ^^

    OdpowiedzUsuń