poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 7

"Dro­ga wybiega zawsze w przód,

spod progu, gdzie początek ma.

Odeszła już daleko tak.

Podążać za nią ile sił

muszą ochocze sto­py me,

aż dojdzie na rozległy trakt,

gdzie celów wiele splata się.


A stamtąd kędy? Nie wiem, nie. "



- Jejku! – wrzasnęła Wiewiórka – Czy ty naprawdę trzymasz coś pożytecznego w tej szafie?
- Och! Daj spokój – fuknęła jej przyjaciółka – zaraz coś wymyślimy…
- Po to tu jestem – uśmiechnęła się Ruda. Wpadł jej do głowy pewien pomysł. Wzięła w dłonie turkusową bluzkę, materiał z koronki i cienkie, czarne rajstopy w kratkę. Następnie podała rzeczy Hermionie, która spojrzała na nią pytająco.
- Przecież wiem, że jesteś najlepsza w szkole z Transmutacji – zaśmiała się Ginny.
Kasztanowłosa wreszcie zrozumiała o co chodzi Weasley’ównie, więc zabrała się za przerabianie podkoszulka. Po około pięciu minutach wyszła z tego piękna koronkowa sukienka.
- Wspaniała! Teraz znajdę tylko odpowiednie buty. – rozgoszczona koleżaneczka postanowiła przeszukać dość dużą, dolną część garderoby kasztanowłosej.
Widniało tam dziesiątki przeróżnych kolorów szpilek, balerinek i trampek. Rudowłosa zdziwiła się, gdy ujrzała kolekcję Hermiony.
- No co jak, co ale z tym obuwiem to przegięłaś – zagwizdała. – Masz te kremowe baletki, są idealne do tańca.
Gdy, gryfonka została już ubrana w ciuchy spięła włosy za pomocą różdżki i pomalowała paznokcie na karmelowy kolor.
- Na gacie Merlina… Wyglądasz fantastycznie! – zdziwiła się młodsza przyjaciółka.
- Ty, uważaj bo się zarumienię – zironizowała Miona.
- Dobra, dobra chodźmy już – pociągnęła „Królową Balu” za nadgarstek wychodząc oraz tym samym zostawiając sypialnie w kiepskim stanie.
W głównym pokoju panowała wesoła atmosfera. Wnętrze miało kolor beżowo-czarny, w rogach stały kanapy, natomiast koło nich stoliki. Każdy z tych szklanych rekwizytów został wyposażony w elegancką szarą świecę. Tu i ówdzie roiło się od płatków porozrzucanych róż. W całym pomieszczeniu panowała ciemność. Wyjątkowe oświetlenie dawały kolorowe światełka przyczepione do ścian, lub reflektory wiszące nad sprzętem obsługującym przez DJ. Płytki, tam gdzie odbywały się tańce zmieniały swe kolory, Herrmiona naliczyła ich cztery, a mianowicie czerwony, zielony, żółty oraz niebieski. Co do jedzenia to go tu nie brakowało, zapewne wszystko zostało przyniesione z kuchni. Niektórzy z gości siedzieli przy barku, którego o dziwo czekoladowo-oka nigdy tu nie widziała jak i pozostałe wystrzałowe atrakcje. Inni zaś świetnie się bawili tańcząc bez butów na podłodze.
- Co my tu widzimy, nasza jubilatka właśnie zmierza na parkiet, żeby pokazać swe zdolności taneczne! – Diabeł zawył przez mikrofon, zwyczajnie jak to ON nie mógł się powstrzymać, aby nie dorzucić swych trzech knutów.
Zebrani uczniowie skierowali swe tęczówki na dziewczynę z olśniewającym wyglądem. Chłopcy zżerali ją wzrokiem, była tu najpiękniejsza z wszystkich kobiet.Uczniowie odsunęli się dwa kroki w tył, żeby przepuścić ją na parkiet. Granger w duchu obiecała sobie, że zabije Zabiniego za te słowa.
Po cholerę ktoś dawał go na DJ!
Niepewnym krokiem powędrowała na środek, kazała Blaise’owi (Nie mam pojęcia jak to odmienić ~dop.Autora) puścić dobrą muzykę rockową, jej ulubiony gatunek.
- No to kto pierw… - jeszcze nie wypowiedziała tego zdania ,a przed nią pojawił się Ron.
- Pięknie ci w tej sukience – powiedział, zanim zaczęła się piosenka.
- Ehm… dziękuję.
Prefekt Naczelna już przy pierwszej zwrotce zaczęła wirować jak szalona. Taniec, był jedną z jej pasji, także pięknie poruszała zarówno nogami jak i rękoma. Przetańczyła jeszcze trzy rundki z innymi chłopakami i usiadła na czerwonej kanapie. Ledwo co odetchnęła z ulgą, kiedy ktoś znów musiał ją zaczepić. No kto inny jak nie Malfoy!
- Och Granger jak ty ślicznie dziś wyglądasz! – prychnął sarkastycznie.
- Miło mi, że tak podziwiasz moją urodę – uśmiechnęła się cwano.
Już miał palnąć swą ciętą ripostę, gdy podszedł McMillian i zaprosił Gryfonkę do szybkiego tańca. Zgodziła się, a na jej twarzy zakwitły różowe rumieńce i coś jakby na znak zwycięstwa.
Trzeba by tak wreszcie wcielić, któryś z jego planów w życie. Mianowicie kogoś po wkurzać. Nie był by sobą, gdyby tego nie zrobił. Właśnie nadarzyła się do tego świetna okazja. Weasley siedział przy barku opijając się. Nie tracąc czasu przybliżył się do rudzielca i usiadł na czarnym skórzanym krześle barowym.
- Co tam Wieprzlej zgubiłeś resztę swej Świętej Trójcy? – zaczął ironicznie, co spotkało się ze śmiechem jakiejś puchonki stojącej niedaleko.
- Zamknij się Malfoy – warknął.
- Wow, to zabrzmiało nawet groźnie.
- I będzie jeszcze gorzej jeśli zaraz stąd nie pójdziesz!
- Ty uważaj, bo zaraz pójdę do McSztywnej i osobiście poproszę ją, żeby rzuciła na mnie jakieś zaklęcia ochraniające – zaśmiał się jadowicie.
Piegowaty obrócił się na chwile, aby sprawdzić czy nikt nie słyszał tych haniebnych słów. Draco korzystając z jego nie uwagi wlał mu jakiś eliksir koloru niebieskawego do kieliszka i uśmiechnął się cynicznie. Zapach płynu przypominał kobiece perfumy, a nad nim unosiły się wirujące sprężynki. Niespodziewanie podbiegła do nich Levander wesoła od ucha do ucha, zapewne też się trochę popiła.
- O Mon-Ron! – rzuciła mu się na szyję – Idziemy na parkiet! Pokażemy im jak to się robi mój ptysiuniu kochaniutki – zawołała swym przesłodzonym głosem i zaciągnęła go do balujących w najlepsze uczniów.
Znienacka przed blondynem pojawiła się Greengeras, głupia, wredna ślizgonka. Wymalowała się na „plastik” i założyła tonę pudru na nie za ładną twarz. Miała na sobie czarną obcisłą sukienkę i piętnastocentymetrowe szpilki koloru szarego, pasujące do bransoletki na nadgarstku.
- Dafne co ty tutaj robisz? – spytał zaskoczony.
- A tak jakoś wszyscy szli to się wkręciłam, chyba nikt nie zauważył- zaśmiała się rozkosznie.
Wyglądała jakby została czymś naćpana, lecz chłopak zostawił to bez komentarza.
- O drink! – czknęła ( no wiecie miała czkawkę :D ~dop. Autora) i za jednym łykiem opróżniła naczynie, wcześniej należące do Gryfona.
Arystokrata nie mógł powstrzymać swego śmiechu, więc świetnie zastąpił to nagłym atakiem kaszlu. Rzucił szybkie „to ja lecę” i zniknął w zatłoczonym pokoju. Specjalnie na urodziny Mionki został on powiększony szczególnymi zaklęciami.
 Eliksir wypity przez blondynkę zaczął działać w mgnieniu oka. Chichocząc poczłapała na sofę, na którą się położyła i jeszcze bardziej zaniosła się śmiechem. Pewien zdziwiony brunet usiadł w fotelu obok tapczanu.
- Co cię tak bawi Greengeras? – zapytał zdziwiony.
Dziewczyna wstała, po czym usiadła mu na kolana.
- Nic takiego mój pączusiu – złapała go za nos i zaczęła nim kręcić w różne strony.
Nott spojrzał na nią jak na idiotkę, a później zrzucił ją z kolan. Efektem tego było to, iż rozłożyła się na dywanie i znów zaczęła rechotać.
- Dobrze się czujesz?
- Jak najbardziej! – wstała z podłoża i powędrowała do DJ, podając i mówiąc, aby włączył płytę, którą mu podarowała.
Energicznie zaczęła trząść swym tyłkiem i tańczyć na stole wiwatując oraz śmiejąc się. Miała wielką chęć chwytania wszystkich dookoła za nosy.
Pansy popatrzała na nią z politowaniem. Co ta kobieta wyprawia? Ten alkohol zaszkodził jej malutkiemu mózgowi.
I do licha skąd ona się wzięła na tej imprezie?
W oddali ujrzała Draco, zwijającego się ze śmiechu razem z Diabłem, który przed minutą opuścił swe stanowisko, oddając je Harry’emu.
- A wam co? – spytała podejrzliwie.
- Nie widziałaś Daf? Jej normalnie odbiło! – powiedział przez rechot Zabini.
- No, coś z nią nie tak…
Wspomniana wcześniej dziewczyna, pojawiła się prze nimi, biorąc Parkison za nos.
- Patrzcie! Kotełek – wskazała ręką na Krzywołapa siedzącego w kącie.
- Radziłabym ci go nie ruszać to… - nie zdążyła dokończyć, a młodsza ślizgonka ruszyła biegiem do rudego śierściucha, który wystraszył się jej i teraz gnał gdzieś daleko miaucząc przy tym – kot Hermiony…
- To da jej nieźle popalić – Teodor przyłączył się do rozmowy.
- Najwyraźniej – teraz odezwał się Malfoy.
Wśród gwaru czarodziei dało się słyszeć jedną z przyśpiewek „Fatalnych Jędz”, dlatego też Blaise zaprosił do tańca jego czarnowłosą przyjaciółkę.

~*~

Kasztanowłosa z powodu bólu stóp zdjęła swe obuwie i rzuciła je gdzieś w kąt. Nadmiar świateł i reflektorów raził ją w oczy. Na parkiecie była już z prawie każdym chłopakiem. Opadła bezwładnie na jakiś hebanowy narożnik biorąc w rękę kremowe piwo, zdołała już wypić dużą dawkę Ognistej, więc wzięła coś łagodniejszego. Spojrzała na zegarek wiszący wśród serpentyn na ścianie. Dochodziła godzina dwudziesta czwarta. Impreza ma się skończyć dopiero po drugiej. Niektórzy chcieli się bawić do samego rana, ale co to, to nie, przecież musi jeszcze choć trochę odpocząć. Jednak nie było jej to dane. Przewodnik wieczoru ogłosił dość ciekawy konkurs. Oczywiście nie wszystkim przypadł do gustu na przykład Hermione. Pomyślała, iż Potter zostanie kolejną osobą dodaną do jej listy trupów przez najbliższy miesiąc.
- Uwaga, uwaga wszyscy! – uśmiechnął się miło. – Wszyscy chłopcy niech usiądą na tych krzesłach.
Jeden ruch różdżką Ginny a wszelkie siedzenia w całym pomieszczeniu ułożyły się w jeden długi rząd.
Czarodzieje pchali się, aby zasiąść na jednym z stołków postawionych na bukowych deskach.
- No co Smoku nie idziesz? – Diabeł był ciekaw czemu jego przyjaciel nie rusza się z miejsca.
- Nie mam zamiaru brać udziału w tych durnych zabawach – warknął.
- Ojejku! Czyżby słynny Draco Malfoy tchórzył? – spytał kompromitująco, tak ,że nie sposób odmówić.
- Chyba śnisz! – na te słowa wstał z ławki i pomaszerował do krzesła, które w tej chwili chciał zająć Wieprzlej, jednako ,że uprzedził go ślizgon.
- Ups! Tu chyba zajęte. Słaba kondycja co? – na jego twarz wpełzł triumfatorski uśmiech.
Gryfon chciał coś powiedzieć, ale widząc ostatnie wolne miejsce obok Seamusa pobiegł tam. Zdążył w ostatniej chwili z czego był niezmiernie zadowolony.
- Dobrze, teraz zawiążemy naszej Księżniczce oczy tą oto przepiękną chustką – wskazał na materiał leżący na stole.
Była to czerwono-żółto-niebiesko-zielona tkanina z herbem Hogwartu. Do tego została zaczarowana tak, aby gryfonka nie mogła podglądać.
- Harry proszę nie… - szepnęła do niego błagalnie.
Ten puścił to mimo uszu i nawijał dalej:
- Następnie będzie ona musiała usiąść, któremuś z tych chłopaków na nogach
Harry nawet nie wiesz jak sobie źle to sobie zaplanowałeś.
Brązowo-oka była blisko omdlenia, ostatecznie wzięła się w garść i powiedziała, że będzie okej.
- Dalsze wskazówki podam później.
Ruda zawiązała oczy swojej przyjaciółce, natomiast okularnik, kazał aby siedzący zamienili się stanowiskami.
Wdech, wydech. Wszystko będzie cudnie, git, bit i malina. W sumie co nas nie zabije to… rozwali psychicznie.
- Tej osobie, której ta miła pani siądzie na nogi spotka nagroda! – powiedział z entuzjazmem, po czym zwrócił się do nastolatki.-  Gotowa? To do dzieła!
Hermiona miała ochotę strzelić go Avadą prosto w ten łeb, nie dość, że wymyśla debilskie gierki to w dodatku ją pośpiesza. Przeklęła pod nosem i ruszyła wzdłuż szeregu panów. Od pierwszej osoby poczuła odór jedzenia, co nie szczególnie jej się spodobało, tak, więc dotykała nogi każdego po kolei. Trochę dalej poczuła jakieś perfumy, co najmniej nie był to przyjemny zapach, dlatego chętnie wyrzygałaby się temu osobnikowi na spodnie. Czasami miała uczucie, iż idzie w nieskończoność. W końcu do jej nozdrza dotarła woń jakiejś wody toaletowej. Pachniała niebiańsko, mogłaby to wdychać godzinami. Wtem poczuła euforie i zachwycenie. Już podjęła decyzję, na jej ustach zagościł delikatny uśmiech. Usiadła chłopakowi na kolanach. Nie wiedziała, że on teraz był lekko poirytowany takim obrotem spraw, choć tak naprawdę, tam gdzieś głęboko sercu czuł szczęście. Gdzieniegdzie usłyszała chichoty różnych czarownic. A Blaise Zabini nie mógł wytrzymać i zaczął się szczerze śmiać wniebogłosy. Tajemnicza osoba odwinęła apaszkę z jej głowy i zdjęła ją. Gryfonkę strasznie intrygowało, do kogo stoi tyłem, wobec tego odwróciła się i spojrzała wprost w stalowoszare tęczówki ślizgona, nie wyrażające żadnych emocji.

~*~
Kochani! Jeszcze trochę was pomęczę,
Dlatego jak na razie nie dowiecie się co takiego dostała nasza Mionka od Dracona i Erniego :D
Oczywiście w następnym rozdziale nie ominie was także najważniejszy punkt imprezy. Dużo się tam wyjaśni. Tak wiem, to okropne, że trzymam was tak długo w niepewności. O.o
I ostatnia ta dobra wiadomość:
Impreza będzie opisana jeszcze w kolejnej notce.!


8 komentarzy:

  1. Jak ty możesz kończyć w takim momencie??? Pytam się, jak???
    Rozdział niebiański *-*
    hahahaha Wieprzlej? :D Świetnie to wymyśliłaś.
    Bardzo mi się podobała impreza Hermiony i ciesze się, że będziesz jeszcze ją kontynuowała. Ale zaraz. Najważniejszy moment??
    DODAJ SZYBKO NOTKĘ, PROSZĘ.
    Pozdrawiam, czarna :)
    Ps. Czyżbym była pierwsza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pps. Zapraszam jeszcze do siebie na kolejną miniaturkę :)
      http://czarna-miniopowiadania.blogspot.com/2014/02/i-tak-jej-nie-uciekniesz.html
      Jeżeli chciałabyś być informowana o następnych notkach, to proszę, napisz mi o tym w zakładce Sowia poczta :)

      Usuń
  2. Ja naprawdę nie wiem czemu bloggerzy tak nas męczą. Ja tak nigdy nie robię -,-. F.O.C.H
    Obrażona
    Jane

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny rozdział, ale dlaczego nam nie powiesz?!
    Eh trzeba czekać! I poczekam , ale mam nadzieję, ze nie karzesz mi długo czekać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No jak?! Urządzam strajk za przerwę w takim momencie! Fajna zabawa hahaha Miona zapewne się niespodziewała xD czekam niecierpliwie na kolejny rozdzial ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Oł matko, super Ci ten rozdział wyszedł! :D
    Hahaha, Draco akurat, hmmm :D
    Kurrrde, znowu nas utrzymujesz w niepewności?
    Ty zła kobieto! :D
    Ja czekam na następny super rozdział!
    Pozdrawiam <3
    -------------------------------
    http://poczuj-magie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały :D
    Jak super, że jeszcze będziesz kontynuować imprezę :D
    Ale przerwać w takim momencie ?? jak mogłaś ? :D
    Pozdrawiam i czekam na kolejny <3
    ~Lumos Maxima

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze świeeetny~! Kiedy next?? Genialnie piszesz :D Uwielbiam twojego bloga!!
    ~Azia

    OdpowiedzUsuń