"W życiu bowiem istnieją
rzeczy, o które warto walczyć do samego końca".
Dzisiejszego
dnia o świcie z Azkabanu uciekło troje więźniów. Jak powiada Rita Skiter ,, To
byli zwolennicy Voldemorta, śmierciożercy, są niebezpieczni dla otoczenia, kto
wie może chcą się odtworzyć na nowo?...” Takie padają przypuszczenia. Aurorzy
wciąż są w akcji Ale wiedzcie jedno „strzeżcie się”. Niebywale… trwają
poszukiwania, jednak do tego czasu trzeba mieć się na baczności.
Wywnioskowano,
iż są to uciekinierzy:
Lucjusz
Malfoy.
Nott Sr.
Mulciber
Jeżeli ktoś z
was ujrzałby jakieś znaki związane z tymi czarodziejami lub zobaczyli ich
gdzieś niezwłocznie prosimy o poinformowanie Ministerstwa Magii.
Niżej
zamieszczono zdjęcia tych osobników wyglądające upiornie, tak jak gdyby
wrzeszczący na fotografiach czarodzieje zaraz mieli potraktować cię Avadą. Niektórzy
przerazili się nie na żarty. Niby po co dawni śmierciożercy uciekają z
więzienia? Niewiadomo.
Hermiona
spojrzała na stół ślizgonów i ujrzała bladego jak kreda Draco, który właśnie
zmierzł ku wyjściu z Sali, za nim podreptali Theodor i Blaise, niewykluczając
Pansy Parkison, ich przyjaciółki. Zapewne musiał to być dla niego szok, w końcu
jego ojciec uciekł z Azkabanu i wlecze się po świecie czarodziejów zagrażając
innym. Dla zabawy mógłby zabić, bo co mu szkodzi? Przegryzając ostatnie kawałki
tosta wyszła posępnie z jadalni ,żeby zdążyć dogonić Harry’ego i Ginny wlekących
się już po schodach.
- Ej!
Zaczekajcie na mnie, muszę wam coś powiedzieć- zaczęła, jednak oni już
pośpiesznie zniknęli za posągiem.
I co ona ma teraz robić? Popiszę w
pamiętniku, poczyta książkę, a później powiadomi Parkison ,że od Poniedziałku
mogą zaczynać lekcje. Być może załapie się na rozmowę z Blaisem ,jeżeli będzie
miał taką ochotę. Zatem udała się do swego dormitorium.
W salonie zastała
olśniewająco czystość co ją niezmiernie zdziwiło, prócz tego ,iż świecił
pustkami. Wzięła koc, dziennik i usiadła w wygodnym fotelu. Zaczęła pisać, ale
wszystkie kartki zapisane atramentem nie miały najmniejszego sensu, wyrywała
jedną za drugą, aż w rezultacie dała za wygraną i skończyła. Zaklęciem odwołującym odesłała zbędne przedmioty. Wybrała się do lochów sądząc
,że spotka tam Pansy lub Diabełka. Także nie myliła się, stali w końcu korytarza
zawzięcie o czymś rozmawiając. Niezauważalnie podeszła do nich i usłyszała
kilka słów:
- W pokoju
życzeń byłoby najlepiej – kłóciła się brunetka.
- Zawsze
stawiasz na swoim, mówię ci ,że Pokój Wspólny…
- O czym tak
gawędzicie? –zapytała kasztanowłosa.
Rozmówcy
natychmiast ucichli. Nie widzieli wcześniej podkradającej się Gryfonki, więc
mieli zaskoczone miny. Jednak po chwili otrząsnęli się, a Zabini powiedział:
-Nie
nauczono cię Hermi gdyż nie ładnie tak podsłuchiwać?
- Ja wcale…
nie chciałam was… - zaczęła się jąkać.- Przyszłam tutaj bo miałam zamiar zapr…
- Jeju! Zapomniałam,
przecież umówiliśmy się z Draco na trzecim piętrze!- przerwała jej Mopsica
ciągnąc za rękę ślizgona.
- Do
zobaczenia Mionka…
- Tsaa.. Na
razie
Dlaczego
wszyscy jej unikali? Nawet Gin jej najlepsza przyjaciółka. To zaczyna być
irytujące. Zostało jej czekanie w samotności, aż minie dzień w którym kończy
osiemnastę. Tak więc nie wiele myśląc pognała w na błonia i właśnie planowała
przysiąść w jej jakże ulubione miejsce pod dębowym drzewkiem, kiedy zepsuła to
frustrująca, głupia… Fretka!
- Ekm… -
chrząknęła tak, wspaniale udając Umbridge, że mogła by dostać za to W na
teście.
- Czego znów
chcesz Granger? – zapytał obojętnie.
- Chcę ci
przypomnieć, iż aktualnie spoczywasz na moim miejscu. – mruknęła
-Ach tak?
Nie jest podpisane –zironizował – a po za tym tylko ja tu siedzę.
- Dziwne,
ponieważ ja przesiaduje tu zawsze w wolnym czasie i nigdy cię tu nie widziałam!
–zaczynała się już naprawdę niecierpliwić.
- Ty i wolny czas? - w jego głosie dało się słyszeć sarkazm - Taka kujonica jak ty w ogóle go ma ?
- Ty i wolny czas? - w jego głosie dało się słyszeć sarkazm - Taka kujonica jak ty w ogóle go ma ?
Na Salazara
jak ta szlama go wkurza, czy nie może sobie iść gdzie indziej? On ma teraz
ważniejsze sprawy na głowie. Jego ojciec uciekł z Azkabanu. Jeśli tylko wróci
do domu, tamten w razie konieczności może popełnić zbrodnie na nim lub co
gorsza na Narcyzie jego matce.
- Odpuść
sobie – warknął spoglądając na jezioro.
- Świetnie!
Akurat wszyscy muszą DZISIAJ mieć mnie gdzieś! – nie zamierzała się poddawać,
ale nie miała innego wyjścia. Po za tym dawno nie odwiedzała Hagrida, powinna
się tam wybrać, chyba on nie zacznie jej ignorować? „Zajrzymy, zobaczymy” i z
tą myślą odeszła w stronę chatki na skraju lasu należącej do gajowego. Z komina
buchał dym, rozprzestrzeniający się w okolicy. Zapukała ostrożnie do drzwi.
Nikt nie otwierał. Postanowiła ponowić swe próby i nic.
- Hagridzie
przecież wiem ,że tam jesteś!! – wydarła się na całe gardło, tak aby cały
czarodziejski świat zdołał ją usłyszeć. Nawet ślizgon spoczywający pod dębem
odwrócił głowę w jej kierunku, żeby sprawdzić co takiego wyrabia pani Prefekt
Naczelna.
Tym razem
wejście się otworzyło i stanął przed nią półolbrzym.
- Hermiona?!
Cholibka, naprawdę nie słyszałem wcześniej… Wiesz mam tu mały zamęt – wydukał –
swoją drogą dawno cię tu nie było co?
- Nie ma
sprawy… no wiesz… mam teraz dużo nauki i jakoś okazji nie miałam.
- A gdzie
masz Harry’ego i Rona? Zawsze byliście nierozłączni odkąd pamiętam – uśmiechnął
się na te wspomnienia z dawnych lat.
Dokładnie, byliśmy.
- Są czymś zajęci…
- Och
zapomniałbym, wejdź se do środka, nie będziesz przecież tak marznąć na dworze
nie? – przepuścił siedemnastolatkę, aby spokojnie siadła na krześle.
Wchodząc do
środka, zaczęło jej być trochę duszno. Rebus nieźle tu napalił. Ciekawe
dlaczego? W kominku z rogu izby, płomyki wesoło podskakiwały, jakby dając upust
swym emocją.
- Napijesz
się herbatki?
- Chętnie.
- Ostatnio
upikłem przepyszne ciasteczka owsiane, na pewno ci posmakujo – wziął tacę z
słodkościami i postawił ją na stoliku. Następnie zabrał się za zaparzenie wody.
Gryfonka
przypomniała sobie o zdolnościach kulinarnych Hagrida i postanowiła jednak nie
ruszać tych „pyszności” jakie przyrządził.
- Co tam u
ciebie słychać? – zagadnęła szatynka spoglądając na wiklinowy kosz usadowiony
obok kominka w którym widocznie coś się poruszało. Może ma złudzenia? Nie. To
przecież wyraźnie widać. Owszem to
czyli co?
- Ach,
Hermiono dużo się dzieje, jak zwykle. Słyszałaś o ostatnich wiadomościach z
Proroka?
- Yhym. –
wydukała, wciąż nie spuszczając wzroku z wcześniejszego obiektu. – Hagridzie co
takiego tam trzymasz? – wskazała dane miejsce.
Zmieszany
gajowy zarumienił się lekko, nie wiedział co powiedzieć, przecież nie oznajmi
jej, iż kupił sobie nieznany gatunek zwierzęcia pod Świńskim Łbem. To
zabrzmiałoby dość nietypowo. Nie bardzo wiedział jak skleić zdanie.
- Ja… ten
tego… To nic takiego… małe… Emm… zwierzątko – zakończył wreszcie.
Co on do cholery jasnej wyprawia?
Najpierw trójgłowy pies, później smok, ogromna tarantula, hipogryf, sklątki
tylnowybuchowe. Ewidentnie coś mi tu nie pasuje. Dowiem się co takiego tam
trzyma choćby i zaraz.
- Słucham?!
Na Merlina co ty wyprawiasz? – podeszła do pojemnika i jednym ruchem zdjęła
materiał, pokrywający go.
Jej oczy
rozszerzyły się w szerokim zdziwieniu, a szczęka upadła na podłogę. Nie
wierzyła w to co ujrzała… nie to sen!
- Rebusie
Hagridzie! Co to ma znaczyć?! – teraz się lekko wściekła.
- Przecież
on jest nie groźny! – oburzył się – Patrz jak słodko śpi!
Przybrał
minę zatroskanego czarodzieja i wpatrywał się w stworzenie słodkimi oczami.
- Ależ to
jest… - właśnie co to jest?
Jej starszy
przyjaciel nie zdążył odpowiedzieć, bo w tym czasie z miejsca pod oknem, po
drugiej stronie dało się usłyszeć donośny huk.
Oboje
galopem wyszli z domku, aby zobaczyć co to takiego. Jednak nie dostrzegli
niczego podejrzanego. Kasztanowłosa nawet nie zdążyła się obejrzeć a dochodziła
godzina południowa. I tak nie miał nic do roboty, także posiedziała z
półolbrzymem jeszcze godzinę popijając herbatę i obiecała dowiedzieć się jak
najwięcej po stworzeniu zamieszkującym jego kosz.
- Wiesz co
muszę się już zbierać, dziękuję ci ,że chociaż ty poświęciłeś dzisiaj trochę
swego cennego czasu dla mnie.
- Nie ma
sprawy – uśmiech wpłynął na jego twarz – wisz co mam dla ciebie prezent. Bo jak
mógłbym zapomnić?
- Naprawdę?
– zapytała mile zaskoczona.
- No tak, z
racji tego gdyż uwielbiasz książki. To jedną skądś tam wytargałem… Chyba ci się
spodoba.
Podszedł do
kominka na którym leżała jej niespodzianka już niesfornie owinięta w bordowy
papier. Podał go dziewczynie z niepewną siebie miną.
- Dziękuje
Hagridzie, jesteś najwspanialszy!- rzuciła mu się na szyję, zaprała pakunek ,a następnie
lekko trzasnęła drzwiami wychodząc.
Czyli jednak nie wszyscy o tobie
zapomnieli Hermiono.
Jednak
głęboko zastanawiała się skąd on wytrzasnął to magiczne stworzenie. Pewnie
zmusi się do szperania w Dziale Ksiąg Zakazanych.
Idąc do
zamku, ukradkiem spojrzała w stronę drzewa, Draco Malfoy już tam nie siedział.
I po co to całe przedstawienie? Był tam ledwie kilkanaście minut, ale czego
można spodziewać się po ślizgonach?
Szła, szła i
szła bez końca. I Nagle bum. Zderzenie.
Czyżby przypadek? Nie.
- Uważaj jak
łazisz – sarknęła, nie miała dziś najlepszego humoru. Mimo, że gajowy poprawił
jej go troszkę.
- O Hermiona
przepraszam – odezwał się chłopak podnosząc z ziemi zawiniątko. Po czym wręczył
go dziewczynie.
Spojrzała w
górę swymi niewinnymi czekoladowymi oczami. Ile jeszcze razy go spotka. Puchon
podał jej rękę, aby mogła wstać. Chętnie przyjęła pomoc i powiadomiła go ,iż
jest dzisiaj trochę rozkojarzona, więc powinien na nią uważać.
- Nie ma
sprawy – uśmiechnął się.
Wspólnie
rozmawiając udali się do Wielkiej Sali na obiad.
- I jak
spodobał ci się mój prezent? – zapytał.
No tak,
zupełnie wyszło jej to z głowy. Wszak dostała też od Erniego upominek. On
również nie zapomniał, iż Gryfonka obchodzi dziś rocznicę urodzin. Była mu za
to wdzięczna.
- Wiesz
jeszcze nie miałam okazji aby go zobaczyć. – spuściła głowę – A co takiego się
tam znajdowało?
- Zobaczysz.
Teraz weszli
do ogromniej jadalni, nad którą świeciło setki świeczek.
- Może
usiądziesz obok mnie? – miał taką pewność siebie. Naturalnie, jest uczniem
Hufflepuff’u.
- Miałam
zjeść z Ginny no ale w końcu… mogę iść.
Klapnęła na
ławkę, a tuż koło niej McMillian. Coś ostatnio mają dobre kontakty. Jego
koledzy miło ją przywitali i razem wszczynali rozmowę.
Całej
sytuacji dokładnie przyglądał się blond włosy ślizgon. Miał dość kwaśną minę.
Obiecał sobie, że w tym roku zmieni się na lepsze. Nie będzie już tą samą
wredną osobą. Oczywiście ten plan może nie wypalić. Choć da z siebie wszystko.
- A gdzież
tak patrzy się kochany Smok? – spytał rozbawiony po uszy Zabini.
Spiorunował
przyjaciela wzrokiem, jego wtrącanie do nie swoich spraw zaczyna być irytujące.
Dojadł sałatkę i już zmierzał ku Pokojowi Wspólnemu Slytherinu.
- Coś nie w
humorze nasz Draco !– zawołał jeszcze na koniec Blaise.
Resztę dnia
brązowooka spędziła w towarzystwie Er. Dobrze się dogadywali, choć za każdym
razem gdy dziewczyna chciała iść do swego dormitorium, on jej to uniemożliwiał.
W tym czasie na zegarze wybiła dziewiętnasta.
- Teraz,
naprawdę muszę już wracać – oznajmiła smutno.
- No dobrze,
ale odprowadzę cię.
- Jak
chcesz.
Ruszyli
wprost do jej salonu, jaki dzieliła z Draco. Stanęli przed obrazem, a Gryfonka
na próżno próbowała przypomnieć sobie hasło.
- Cholera
jasna! – przeklęła.
Portret
natychmiast się odsunął.
Och, serio?
W przejściu
stanęła Ruda, która odsunęła „fotografie” od wewnętrznej strony. Zdziwiona
Hermiona zajrzała do środka i normalnie się zdumiała.
Całe
pomieszczenie zostało ozdobione specjalnie na przyjęcie dla niej. Była w szoku.
Oni zawsze potrafili ją zaskoczyć. A już myślała… To jest jej problem za dużo
buja w obłokach! Przekroczyła próg, a wtedy dało się słyszeć piosenkę „Sto
lat!”. Dostrzegła wiele ludzi w tym Diabła, Emmę, Katniss, Draco… no w sumie on
tu mieszkał, dlaczego więc się dziwić? Rozsiadł się na jej fotelu i uśmiechał wrednie. Zaczęła wyliczać dalej. O Ron. No
nadal się przyjaźnią… Mopsica?! Ostatnio też mają lepsze relacje. Lecz Nott? Z
nim jeszcze nigdy nie rozmawiała.
No to zmieńmy to Hermiono Jean
Granger.
Każdy po
kolei składał jej życzenia. Nie mogła zaprzeczyć, że jej duszę wypełniało
szczęście. Bardzo się cieszyła. Gdy już wszyscy wyrazili swe serdeczności (Nwm
czy jest takie zdanie:c ~dop.Autora.) usiadła na kanapie. Ktoś, a mianowicie DJ
,,Diablo” puścił Fatalne Jędze świetnie się przy tym bawiąc.
Blond włosy
uśmiechał się pod nosem popijając alkohol. Pewnie będzie niezła zabawa.
Gin zabrała
Hermi do jej dormitorium, żeby ustylizować ją najpiękniej jak tylko się da.
Przecież ma być Królową Wieczoru.
~Miało być dłuższe ,więc raczej jest ponieważ w Word'dzie zajmuję sześć stron.
Tutaj trochę mniej Dramione i postanowiłam spowolnić akcję.
Tutaj trochę mniej Dramione i postanowiłam spowolnić akcję.
Pozdrawiam Lumi.
Fajny rozdział :D
OdpowiedzUsuńŚwietne <3
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać imprezy :D
Życzę ci duuuuużo weny ;)
Pozdrawiam Jenny
No z tymi serdeczniściami coś rzeczywiście jest nie tak ;) fajny rozdział
OdpowiedzUsuńPozdrowienia,weny
Jane
Bardzo ciekawe ^^ Racja. Malo Dramione , co nie oznacza ze gorszy rozdzial. Ciekawa jestem co dostala os tego McMillana czy jak to sie tam pisze i od Draco :3 Czekam nanastepny :)
OdpowiedzUsuńP.J.M
Jestem pewna, że po stylizacji Ginny Hermiona zostanie Królową Wieczoru :)
OdpowiedzUsuń-----
clover.
http://hgranger-dmalfoy.blogspot.com/
Ja nie wierze!
OdpowiedzUsuńTy to potrafisz utrzymać nas w niepewności! :o
Kurrrde, już nie mogę się doczekać imprezki :3
Hahah, Czyżby Malfoy był zazdrosny o Herm? :D
Trochę uparty się zrobił...
Czekam na następny, dodawał go jak najszybciej! ;p
Pozdrawiam i życzę weny!
---------------------------------------
+ Zapraszam do mnie na rozdział 12! ;)
http://poczuj-magie.blogspot.com/
Bardzo mi się podoba twój blog. Przeczytalam wszystkie 6 rozdziałow, a weszłam dopiero dzisiaj.
OdpowiedzUsuńNiezbyt lubiłam ten parring, w ogóle nie przepadam za parringami, ale czytając tego bloga, polubiłam bardzo i będę czytać inne blogi o tym temacie.
Jest kilka błędów, ale da się je poprawić. Głównie pod wzglęm stylistycznym.
Pozdrawiam i zapraszam do mnie: thatisveryinteresting.blogspot.com
#Iryna
Aż się uśmiechnęłam szeroko, wyobrażając sobie minę Hagrida. Ciekawe, co szykuje tym razem.
OdpowiedzUsuńBiedny Draco, wyobrażam sobie, co musi czuć. Bardzo go tu lubię, jest taki ślizgoński <3
Poza tym, Er i Hermiona? Ciekawe, ciekawe. Pewnie będą niezłe kłopoty, gdy zazdrość Malfoya osiągnie swój szczyt :D
Twoja nowa stała czytelniczka, czarna.
Przy okazji zapraszam do siebie:)
http://czarna-miniopowiadania.blogspot.com/
Świetne <3
OdpowiedzUsuńNie komentowałam poprzedniego rozdziału, (przepraszam) więc mój komentarz będzie też troszkę o tym poprzednim :3
Mam nadzieję, że jakiś uczeń Dumstrangu coś namiesza i Draco będzie wystawiony na próbę ^^
Wiedziałam, że przyjęcie jej szykują! :D Ciekawe co dostała od Erniego :)
Czekam na kolejny, bo nie mogę doczekać się reakcji Draco kiedy zobaczy wystrojoną Hermionę ;3
Pozdrawiam <3
~Lumos Maxima
PS DJ "Diablo" <3 Kochaaam :D
Jaaaa*.* przyjęcia niespodzianki są boskie xD Będzie opis imprezy? :D Fajny rozdzial ^^
OdpowiedzUsuń