poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 5

No i macie wreszcie rozdział piąty xD A odnośnie daty moich urodzin to 29 listopada :)

,,Naj­piękniej śpiewają ci, którzy są w najgłębszych przed­sion­kach piekła,
ich krzyk uważany jest za śpiew Aniołów...'

- W tym roku do naszej szkoły przybywają uczniowie z Beaxbatons oraz Dumstrangu. Musimy ich ugościć tutaj najlepiej jak umiemy, to bardzo ważne wydarzenie zarówno dla nas jak i dla nich. Więc potrzebni jesteście wy prefekci naczelni. Wejdziecie w pewien program, którym będziecie wspólnie współpracować- uśmiechnęła się pani profesor, pierwszy raz w tym czasie – Wylosowałam, iż czarodzieje z Dumstrangu dzielą sypialnie z Hermioną i Draconem, natomiast z Beaxbatons u Padmy i Erniego dzięki temu lepiej się poznacie .
Wszyscy w pomieszczeniu mieli zadziwione miny, a najgorsze to to ,że nie mogli się już wycofać. Najprawdopodobniej ich koledzy mogli być okropni, wyśmiewać  się z nich, a oni nic na to nie poradzą. Zajebiście DUMSTRANG – pomyślała szatynka, Malfoy ma tam znajomości to jeszcze gorzej.
- Co oni tu właściwie będą robili? – zaciekawiła się brunetka
- Chodzi o to abyście doznali lepszych relacji, poznali swych rówieśników i zaopatrzyli się w nowe zdolności. Przecież zdołają was dużo nauczyć, mają inne metody naukowe – wypowiedziała te słowa jakby to było niemalże oczywiste.
- Do kiedy to trwa? –spytała Hermiona.
- Około trzech miesięcy , a przyjeżdżają po jutrze. Dlatego radziłabym wam się już na to przyszykować.- dodała –No i mam dla was radosną nowinę , a raczej niespodziankę. Jedna osoba z was tutaj zebranych, która zdobędzie sto punktów, bo będą do zdobycia wyjedzie na specjalną wycieczkę w wakacje. To do roboty moi mili!  I jeszcze jesteście dzisiaj zwolnieni do końca z wszystkich lekcji– mówiąc to zaczęła każdego z nich wyganiać z pomieszczenia.
***
Gryfonka postanowiła w tym wypadku iść do biblioteki i trochę odetchnąć po kolejnym szoku. Weszła do ogromnego pokoju i od razu wyczuła ulubiony zapach książek. Tutaj odetchnie bo w końcu książki to jej najlepsi przyjaciele, nie licząc Harry’ego no i jeszcze Rona.
W jednej z półek wyszukała nie czytanego dotąd tomu i usiadła przy okrągłym stoliczku liczącym trzy krzesła.  Przeczytała zaledwie jedną stronę kiedy to przybiegła do niej Pansy z szczęśliwą miną.
- Hejka – zawołała z dala i dosiadła się.
- No… yhym… Cześć – szatynka potrząsnęła głową bo pomyślała ,że coś jej się śni. Jednak nie.
- No co masz taką minę jakbyś zobaczyła Zabiniego, który czyta książkę, albo co gorsze Malfoy'a w bibliotece – zaśmiała się.
Dziwny zbieg okoliczności ponieważ Hermiona właśnie przetrząsnęła bibliotekę swym spojrzeniem i oto ujrzała Diabełka śpiącego na książce, a Draco ,który właśnie tu przyszedł zaczynał wymyślać plan jak by go tu chytrze obudzić. Pansy podążyła wzrokiem za nią i uniosła brwi do góry.
-Ehm… no cóż to raczej nie było najlepsze określenie.
- Najwyraźniej – uśmiechnęła się Hermiona.
- Wiesz przyszłam tu bo chciałam ci się zapytać… no a właściwie poprosić czy nie dałabyś mi kilka lekcji z zaklęć?
- Co takiego?! – dziewczyna przewróciła książkę na ziemię.
- No oczywiście jeżeli nie możesz to ja to zrozumiem.
Pansy Parkison  grzecznie prosi ją o lekcję. Szczyt wszystkiego. Nie.. na pewno coś jeszcze ją zaskoczy w tym roku. W sumie to czemu nie , nic się nie stanie jeśli udzieli jej kilka rad.
- Dobrze – oświadczyła - jutro ci jeszcze przekaże kiedy będziemy się razem mogły uczyć.
- Wspaniała jesteś! – cmoknęła Gryfonkę w policzek i zaraz potem zniknęła za regałami.
Kasztanowłosa dokończyła czytać księgę do trzeciego rozdziału i również odeszła.
***
Nadszedł wieczór do Dracona przyszedł w odwiedziny Blaise  oraz Theodor Nott  , więc Hermiona nie mogła się dzisiaj dobrze wyspać słysząc odgłosy dochodzące zza ściany. Kompletnie nie pomyślała o rzuceniu zaklęcia, choć słynny ślizgoński arystokrata pewnie nie dopuściłby do tego. Dlatego też jak na razie nie zmrużyła oka - ale jak już sobie kiedyś przyrzekła, dokona zemsty. Z czasem sama przyjdzie.

Właśnie ktoś walnął butelką najprawdopodobniej po ognistej Whisky w ścianę dzielącą salon od pokoju szatynki. Zdenerwowana wstała z łóżka mając na sobie tylko letnią piżamę i kapcie. ,,Niech no ja ich zaraz złapie to im tan nogi z dupy powyrywam” – teraz przekroczyli pewną granicę.
Otworzyła drzwi i spojrzała na całkiem zdemolowany już salon. Nad jej głową przeleciała właśnie kolejna butelka, bo w ostatniej chwili zdążyła się uchylić.
- Który to? – zapytała ze złością. Strach się bać tej panny.
Zgromadzeni pokazali palcami blondyna, jakby uznając go za winnego.
- Zawsze ty! Idiota do kwadratu! – wrzasnęła Hermiona mierząc go wzrokiem bazyliszka.
- Och, przestań Mionka, my tylko się bawimy no wiesz jak każdy… - nie zdążył dokończyć ponieważ przerwała mu kasztanowłosa.
- Słucham? Bawicie się? Burząc cały mój salon?! I nie broń go Blaise.
- Jak chcesz możesz do nas dołączyć – powiedzieli zgodnie Nott i Malfoy uśmiechając się cynicznie.
- Postradaliście zmysły! To byłaby ostatnia rzecz jaką mogłabym zrobić!
- Jermi – Diabeł miał powiedzieć,,Hermi” ale był tak pijany ,że mu to nie wyszło – chodź se tutej i łyknij troszecke i nie burmusz sieee.
Totalna masakra uczniowie Hogwartu siedzący na kanapie są okropnie pijani a ona nie wie co zrobić. W dodatku tak strasznie ją wkurzają. Natychmiast wyszła z pokoju aby nie czuć odoru alkoholu, którego szczerze nienawidziła. Oj już oni jutro pożałują tego… Przecież  wyprawia urodziny , właściwie to jest po północy , więc już dziś! Przeprawiała się swobodnie korytarzami szkoły, kiedy nagle ktoś pociągną ją za bluzkę i wepchał do pustej klasy, zamykając usta dłonią.
-Nie krzycz – usłyszała spokojny, choć stanowczy głos. Dla swego dobra postanowiła posłuchać rozkazu.
Ten ,,ktoś" po tych słowach momentalnie ją puścił, i teraz mogła go zobaczyć.
Chłopak, który ją tu zaciągnął trzymał w ręce mały pakunek i uśmiechał się wesoło do niej. Ernie Mcmillian.
-Przepraszam, że tak gwałtownie ale nie mogłem się oprzeć, mam nadzieje ,iż cię nie przestraszyłem co?
- Nie no co ty, skąd ci przyszedł ten pomysł? –zapytała z ironią.
-A tak w ogóle no to Wszystkiego Najlepszego … i mam coś dla ciebie- przekazał jej pudełko z zawartością. –Tylko nie otwieraj teraz!
Ledwie to powiedział i już zniknął gdzieś. No to kiedy niby mam otworzyć? – rozmyślała. Spacerowała jeszcze jakiś czas, po czym wróciła do pokoju wspólnego. Tak jak myślała cały został zasłany butelkami z alkoholu, a chłopaki usiłowali spać chociaż niezbyt im się to udawało. Hermiona zaśmiała się szatańsko, bo w końcu muszą mieć kaca.
Wreszcie zasnęła o godzinie drugiej i wstała o ósmej..  Spała więc raptem pięć godzinny. No i trzeba wcielić swój plan w życie. Ubrała się pośpiesznie w szarą bluzę sięgającą ud i czarne leginssy.
,,Dziewiętnasty września, sobota, moje urodziny osiemnaste… będzie ognista whisky i jeszcze dużo innych rzeczy tylko gdzie ja to wszystko wyprawię i kogo zaproszę? Może pokój życzeń? Wykluczone…” – aż pomyśleć ,że od tego wszystkiego zaczyna boleć głowa. Po krótkim czasie wyszła z dormitorium ,aby zebrać porozrzucane butelki po izbie, nie zapominając oczywiście aby robić przy tym dużo hałasu. Specjalnie stukała jedną flaszkę o drugą.
-Przestań! Dłużej tego nie zniosę –zdenerwował się Malfoy.
- Ojej.. Jak przykro – niby zasmuciła się Hermiona.
- Dziewczyno zostaw to sami to posprzątamy – oświadczył Nott trzymając się za uszy.
- Ale ja chętnie wszystko posprzątam – szatynka wykrzywiła twarz w pewnym grymasie.
Diabeł wstał z fotela na którym przytulał się do swej poduszeczki i podszedł  do Gryfonki.
- Mionka wiesz jak ja cię lubię, ale widzę ,że ty mnie nie i jest mi ogromnie smutno
- Daruj sobie Blaise.
- Proszę cię zrobię co zechcesz.
-Co zechcę powiadasz? W takim razie dobra!! – ucieszona od ucha do ucha upuściła zawartość swych rąk i poleciała na śniadanie.
- Taak dziękujemy Diable – zawył Draco.
-Ależ nie ma za co -uśmiechnął się wesoło
Postanowili wypić eliksir na kaca, który zadziałał już po dwóch minutach i również wywlekli się jakoś do Wielkiej Sali.

Wszyscy już zajęli swe miejsca w pomieszczeniu  po czym nadleciała chmara sów z listami, pakunkami i jeszcze Bóg wie czym.

Do Hermiony jak zwykle zawitała mała brązowa płomykówka z Prorokiem Codziennym. Inni uczniowie zgromadzili się koło niej aby ujrzeć zadziwiające hasło na pierwszej stronie, które niemal ich przeraziło.

~Pozdrowienia Lumi

8 komentarzy:

  1. Mionka genialna! Jak zwykle musi się poznęcać :D Ciekawe co sobie zażyczy od nich :D I jestem też ciekawa czy Durmstrang namiesza ^^ Trochę krótki rozdział, ale fajny :)
    Życzę weny i czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wiem ,że krótki bo szkoła ,ale następny postaram napisać dwa razy dłuższy bo zaczęły mi się w końcu ferie :)

      Usuń
  2. Cudny rozdział *.*
    I będzie imprezka :D
    Pozdrawiam i ślę duuużo weny.
    ~ Jenny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Nadrobiłam wszystko ;)
    Z rzeczy negatywnych to znalazło się kilka błędów...
    No i nie przepadam z dramione, ale będę czytać ;)
    Ciekawie piszesz i czekam na ciąg dalszy :D
    Szur, S,S&S

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe ^^
    Rozdział bardzo mi się spodobał, świetnie Ci wyszedł!:D
    Lubię cwaną Hermi
    + Yay, jej urodzinki :3
    Ciekawe co dostała?
    W ogóle co dostała od Erniego?
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału!
    Czemu zawsze kończysz w takich momentach nooo :/
    Pozdrawiam i życzę weny! <3
    ------------------------------------
    http://poczuj-magie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział super :)
    Nie mogę doczekać się następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Tutaj odetchnie bo w końcu książki to jej najlepsi przyjaciele, nie licząc Harry’ego no i jeszcze Rona" hahah tak sobie przypomniała o Ronie :D
    Powiem Ci, że z rozdziału na rozdział Twój styl jest coraz lepszy. Szkoda tylko, że tak krótko ;c
    A pijany Diabeł rozbraja :)
    Czarna

    OdpowiedzUsuń