"Droga wybiega
zawsze w przód,
spod progu, gdzie
początek ma.
Odeszła już daleko
tak.
Podążać za nią ile
sił
muszą ochocze stopy
me,
aż dojdzie na rozległy
trakt,
gdzie celów wiele
splata się.
A stamtąd kędy? Nie
wiem, nie. "
- Jejku! – wrzasnęła Wiewiórka – Czy ty naprawdę trzymasz coś pożytecznego w tej szafie?
- Och! Daj
spokój – fuknęła jej przyjaciółka – zaraz coś wymyślimy…
- Po to tu
jestem – uśmiechnęła się Ruda. Wpadł jej do głowy pewien pomysł. Wzięła w
dłonie turkusową bluzkę, materiał z koronki i cienkie, czarne rajstopy w
kratkę. Następnie podała rzeczy Hermionie, która spojrzała na nią pytająco.
- Przecież
wiem, że jesteś najlepsza w szkole z Transmutacji – zaśmiała się Ginny.
Kasztanowłosa
wreszcie zrozumiała o co chodzi Weasley’ównie, więc zabrała się za przerabianie
podkoszulka. Po około pięciu minutach wyszła z tego piękna koronkowa sukienka.
- Wspaniała!
Teraz znajdę tylko odpowiednie buty. – rozgoszczona koleżaneczka postanowiła
przeszukać dość dużą, dolną część garderoby kasztanowłosej.
Widniało tam
dziesiątki przeróżnych kolorów szpilek, balerinek i trampek. Rudowłosa zdziwiła
się, gdy ujrzała kolekcję Hermiony.
- No co jak,
co ale z tym obuwiem to przegięłaś – zagwizdała. – Masz te kremowe baletki, są
idealne do tańca.
Gdy,
gryfonka została już ubrana w ciuchy spięła włosy za pomocą różdżki i
pomalowała paznokcie na karmelowy kolor.
- Na gacie
Merlina… Wyglądasz fantastycznie! – zdziwiła się młodsza przyjaciółka.
- Ty, uważaj
bo się zarumienię – zironizowała Miona.
- Dobra,
dobra chodźmy już – pociągnęła „Królową Balu” za nadgarstek wychodząc oraz tym
samym zostawiając sypialnie w kiepskim stanie.
W głównym
pokoju panowała wesoła atmosfera. Wnętrze miało kolor beżowo-czarny, w rogach
stały kanapy, natomiast koło nich stoliki. Każdy z tych szklanych rekwizytów
został wyposażony w elegancką szarą świecę. Tu i ówdzie roiło się od płatków
porozrzucanych róż. W całym pomieszczeniu panowała ciemność. Wyjątkowe
oświetlenie dawały kolorowe światełka przyczepione do ścian, lub reflektory
wiszące nad sprzętem obsługującym przez DJ. Płytki, tam gdzie odbywały się
tańce zmieniały swe kolory, Herrmiona naliczyła ich cztery, a mianowicie
czerwony, zielony, żółty oraz niebieski. Co do jedzenia to go tu nie brakowało,
zapewne wszystko zostało przyniesione z kuchni. Niektórzy z gości siedzieli
przy barku, którego o dziwo czekoladowo-oka nigdy tu nie widziała jak i
pozostałe wystrzałowe atrakcje. Inni zaś świetnie się bawili tańcząc bez butów
na podłodze.
- Co my tu
widzimy, nasza jubilatka właśnie zmierza na parkiet, żeby pokazać swe zdolności
taneczne! – Diabeł zawył przez mikrofon, zwyczajnie jak to ON nie mógł się
powstrzymać, aby nie dorzucić swych trzech knutów.
Zebrani
uczniowie skierowali swe tęczówki na dziewczynę z olśniewającym wyglądem.
Chłopcy zżerali ją wzrokiem, była tu najpiękniejsza z wszystkich
kobiet.Uczniowie odsunęli się dwa kroki w tył, żeby przepuścić ją na parkiet.
Granger w duchu obiecała sobie, że zabije Zabiniego za te słowa.
Po cholerę ktoś dawał go na DJ!
Niepewnym
krokiem powędrowała na środek, kazała Blaise’owi (Nie mam pojęcia jak to
odmienić ~dop.Autora) puścić dobrą muzykę rockową, jej ulubiony gatunek.
- No to kto
pierw… - jeszcze nie wypowiedziała tego zdania ,a przed nią pojawił się Ron.
- Pięknie ci
w tej sukience – powiedział, zanim zaczęła się piosenka.
- Ehm…
dziękuję.
Prefekt
Naczelna już przy pierwszej zwrotce zaczęła wirować jak szalona. Taniec, był
jedną z jej pasji, także pięknie poruszała zarówno nogami jak i rękoma.
Przetańczyła jeszcze trzy rundki z innymi chłopakami i usiadła na czerwonej
kanapie. Ledwo co odetchnęła z ulgą, kiedy ktoś znów musiał ją zaczepić. No kto
inny jak nie Malfoy!
- Och
Granger jak ty ślicznie dziś wyglądasz! – prychnął sarkastycznie.
- Miło mi,
że tak podziwiasz moją urodę – uśmiechnęła się cwano.
Już miał
palnąć swą ciętą ripostę, gdy podszedł McMillian i zaprosił Gryfonkę do
szybkiego tańca. Zgodziła się, a na jej twarzy zakwitły różowe rumieńce i coś
jakby na znak zwycięstwa.
Trzeba by
tak wreszcie wcielić, któryś z jego planów w życie. Mianowicie kogoś po
wkurzać. Nie był by sobą, gdyby tego nie zrobił. Właśnie nadarzyła się do tego
świetna okazja. Weasley siedział przy barku opijając się. Nie tracąc czasu
przybliżył się do rudzielca i usiadł na czarnym skórzanym krześle barowym.
- Co tam
Wieprzlej zgubiłeś resztę swej Świętej Trójcy? – zaczął ironicznie, co spotkało
się ze śmiechem jakiejś puchonki stojącej niedaleko.
- Zamknij
się Malfoy – warknął.
- Wow, to
zabrzmiało nawet groźnie.
- I będzie
jeszcze gorzej jeśli zaraz stąd nie pójdziesz!
- Ty uważaj,
bo zaraz pójdę do McSztywnej i osobiście poproszę ją, żeby rzuciła na mnie
jakieś zaklęcia ochraniające – zaśmiał się jadowicie.
Piegowaty
obrócił się na chwile, aby sprawdzić czy nikt nie słyszał tych haniebnych słów.
Draco korzystając z jego nie uwagi wlał mu jakiś eliksir koloru niebieskawego
do kieliszka i uśmiechnął się cynicznie. Zapach płynu przypominał kobiece
perfumy, a nad nim unosiły się wirujące sprężynki. Niespodziewanie podbiegła do
nich Levander wesoła od ucha do ucha, zapewne też się trochę popiła.
- O Mon-Ron!
– rzuciła mu się na szyję – Idziemy na parkiet! Pokażemy im jak to się robi mój
ptysiuniu kochaniutki – zawołała swym przesłodzonym głosem i zaciągnęła go do
balujących w najlepsze uczniów.
Znienacka
przed blondynem pojawiła się Greengeras, głupia, wredna ślizgonka. Wymalowała
się na „plastik” i założyła tonę pudru na nie za ładną twarz. Miała na sobie
czarną obcisłą sukienkę i piętnastocentymetrowe szpilki koloru szarego,
pasujące do bransoletki na nadgarstku.
- Dafne co
ty tutaj robisz? – spytał zaskoczony.
- A tak
jakoś wszyscy szli to się wkręciłam, chyba nikt nie zauważył- zaśmiała się
rozkosznie.
Wyglądała
jakby została czymś naćpana, lecz chłopak zostawił to bez komentarza.
- O drink! –
czknęła ( no wiecie miała czkawkę :D ~dop. Autora) i za jednym łykiem opróżniła
naczynie, wcześniej należące do Gryfona.
Arystokrata
nie mógł powstrzymać swego śmiechu, więc świetnie zastąpił to nagłym atakiem
kaszlu. Rzucił szybkie „to ja lecę” i zniknął w zatłoczonym pokoju. Specjalnie
na urodziny Mionki został on powiększony szczególnymi zaklęciami.
Eliksir wypity przez blondynkę zaczął działać
w mgnieniu oka. Chichocząc poczłapała na sofę, na którą się położyła i jeszcze
bardziej zaniosła się śmiechem. Pewien zdziwiony brunet usiadł w fotelu obok
tapczanu.
- Co cię tak
bawi Greengeras? – zapytał zdziwiony.
Dziewczyna
wstała, po czym usiadła mu na kolana.
- Nic
takiego mój pączusiu – złapała go za nos i zaczęła nim kręcić w różne strony.
Nott
spojrzał na nią jak na idiotkę, a później zrzucił ją z kolan. Efektem tego było
to, iż rozłożyła się na dywanie i znów zaczęła rechotać.
- Dobrze się
czujesz?
- Jak najbardziej! – wstała z podłoża i powędrowała do DJ,
podając i mówiąc, aby włączył płytę, którą mu podarowała.
Energicznie zaczęła trząść swym tyłkiem i tańczyć na stole
wiwatując oraz śmiejąc się. Miała wielką chęć chwytania wszystkich dookoła za
nosy.
Pansy popatrzała na nią z politowaniem. Co ta kobieta
wyprawia? Ten alkohol zaszkodził jej malutkiemu mózgowi.
I do licha skąd ona się
wzięła na tej imprezie?
W oddali ujrzała Draco, zwijającego się ze śmiechu razem z
Diabłem, który przed minutą opuścił swe stanowisko, oddając je Harry’emu.
- A wam co? – spytała podejrzliwie.
- Nie widziałaś Daf? Jej normalnie odbiło! – powiedział przez
rechot Zabini.
- No, coś z nią nie tak…
Wspomniana wcześniej dziewczyna, pojawiła się prze nimi,
biorąc Parkison za nos.
- Patrzcie! Kotełek – wskazała ręką na Krzywołapa siedzącego
w kącie.
- Radziłabym ci go nie ruszać to… - nie zdążyła dokończyć, a
młodsza ślizgonka ruszyła biegiem do rudego śierściucha, który wystraszył się
jej i teraz gnał gdzieś daleko miaucząc przy tym – kot Hermiony…
- To da jej nieźle popalić – Teodor przyłączył się do
rozmowy.
- Najwyraźniej – teraz odezwał się Malfoy.
Wśród gwaru czarodziei dało się słyszeć jedną z przyśpiewek
„Fatalnych Jędz”, dlatego też Blaise zaprosił do tańca jego czarnowłosą
przyjaciółkę.
~*~
Kasztanowłosa z powodu bólu stóp zdjęła swe obuwie i rzuciła
je gdzieś w kąt. Nadmiar świateł i reflektorów raził ją w oczy. Na parkiecie
była już z prawie każdym chłopakiem. Opadła bezwładnie na jakiś hebanowy
narożnik biorąc w rękę kremowe piwo, zdołała już wypić dużą dawkę Ognistej,
więc wzięła coś łagodniejszego. Spojrzała na zegarek wiszący wśród serpentyn na
ścianie. Dochodziła godzina dwudziesta czwarta. Impreza ma się skończyć dopiero
po drugiej. Niektórzy chcieli się bawić do samego rana, ale co to, to nie,
przecież musi jeszcze choć trochę odpocząć. Jednak nie było jej to dane.
Przewodnik wieczoru ogłosił dość ciekawy konkurs. Oczywiście nie wszystkim
przypadł do gustu na przykład Hermione. Pomyślała, iż Potter zostanie kolejną
osobą dodaną do jej listy trupów przez najbliższy miesiąc.
- Uwaga, uwaga wszyscy! – uśmiechnął się miło. – Wszyscy
chłopcy niech usiądą na tych krzesłach.
Jeden ruch różdżką Ginny a wszelkie siedzenia w całym
pomieszczeniu ułożyły się w jeden długi rząd.
Czarodzieje pchali się, aby zasiąść na jednym z stołków
postawionych na bukowych deskach.
- No co Smoku nie idziesz? – Diabeł był ciekaw czemu jego
przyjaciel nie rusza się z miejsca.
- Nie mam zamiaru brać udziału w tych durnych zabawach –
warknął.
- Ojejku! Czyżby słynny Draco Malfoy tchórzył? – spytał kompromitująco,
tak ,że nie sposób odmówić.
- Chyba śnisz! – na te słowa wstał z ławki i pomaszerował do
krzesła, które w tej chwili chciał zająć Wieprzlej, jednako ,że uprzedził go
ślizgon.
- Ups! Tu chyba zajęte. Słaba kondycja co? – na jego twarz
wpełzł triumfatorski uśmiech.
Gryfon chciał coś powiedzieć, ale widząc ostatnie wolne
miejsce obok Seamusa pobiegł tam. Zdążył w ostatniej chwili z czego był
niezmiernie zadowolony.
- Dobrze, teraz zawiążemy naszej Księżniczce oczy tą oto
przepiękną chustką – wskazał na materiał leżący na stole.
Była to czerwono-żółto-niebiesko-zielona tkanina z herbem
Hogwartu. Do tego została zaczarowana tak, aby gryfonka nie mogła podglądać.
- Harry proszę nie… - szepnęła do niego błagalnie.
Ten puścił to mimo uszu i nawijał dalej:
- Następnie będzie ona musiała usiąść, któremuś z tych
chłopaków na nogach
Harry nawet nie wiesz
jak sobie źle to sobie zaplanowałeś.
Brązowo-oka była blisko omdlenia, ostatecznie wzięła się w
garść i powiedziała, że będzie okej.
- Dalsze wskazówki podam później.
Ruda zawiązała oczy swojej przyjaciółce, natomiast okularnik,
kazał aby siedzący zamienili się stanowiskami.
Wdech, wydech. Wszystko
będzie cudnie, git, bit i malina. W sumie co nas nie zabije to… rozwali
psychicznie.
- Tej osobie, której ta miła pani siądzie na nogi spotka
nagroda! – powiedział z entuzjazmem, po czym zwrócił się do nastolatki.- Gotowa? To do dzieła!
Hermiona miała ochotę strzelić go Avadą prosto w ten łeb, nie
dość, że wymyśla debilskie gierki to w dodatku ją pośpiesza. Przeklęła pod
nosem i ruszyła wzdłuż szeregu panów. Od pierwszej osoby poczuła odór jedzenia,
co nie szczególnie jej się spodobało, tak, więc dotykała nogi każdego po kolei.
Trochę dalej poczuła jakieś perfumy, co najmniej nie był to przyjemny zapach, dlatego
chętnie wyrzygałaby się temu osobnikowi na spodnie. Czasami miała uczucie, iż
idzie w nieskończoność. W końcu do jej nozdrza dotarła woń jakiejś wody
toaletowej. Pachniała niebiańsko, mogłaby to wdychać godzinami. Wtem poczuła
euforie i zachwycenie. Już podjęła decyzję, na jej ustach zagościł delikatny
uśmiech. Usiadła chłopakowi na kolanach. Nie wiedziała, że on teraz był lekko
poirytowany takim obrotem spraw, choć tak naprawdę, tam gdzieś głęboko sercu
czuł szczęście. Gdzieniegdzie usłyszała chichoty różnych czarownic. A Blaise
Zabini nie mógł wytrzymać i zaczął się szczerze śmiać wniebogłosy. Tajemnicza
osoba odwinęła apaszkę z jej głowy i zdjęła ją. Gryfonkę strasznie intrygowało,
do kogo stoi tyłem, wobec tego odwróciła się i spojrzała wprost w stalowoszare
tęczówki ślizgona, nie wyrażające żadnych emocji.
~*~
Kochani! Jeszcze trochę
was pomęczę,
Dlatego jak na razie
nie dowiecie się co takiego dostała nasza Mionka od Dracona i Erniego :D
Oczywiście w następnym
rozdziale nie ominie was także najważniejszy punkt imprezy. Dużo się tam wyjaśni.
Tak wiem, to okropne, że trzymam was tak długo w niepewności. O.o
I ostatnia ta dobra
wiadomość:
Impreza będzie opisana
jeszcze w kolejnej notce.!
Jak ty możesz kończyć w takim momencie??? Pytam się, jak???
OdpowiedzUsuńRozdział niebiański *-*
hahahaha Wieprzlej? :D Świetnie to wymyśliłaś.
Bardzo mi się podobała impreza Hermiony i ciesze się, że będziesz jeszcze ją kontynuowała. Ale zaraz. Najważniejszy moment??
DODAJ SZYBKO NOTKĘ, PROSZĘ.
Pozdrawiam, czarna :)
Ps. Czyżbym była pierwsza?
Pps. Zapraszam jeszcze do siebie na kolejną miniaturkę :)
Usuńhttp://czarna-miniopowiadania.blogspot.com/2014/02/i-tak-jej-nie-uciekniesz.html
Jeżeli chciałabyś być informowana o następnych notkach, to proszę, napisz mi o tym w zakładce Sowia poczta :)
Ja naprawdę nie wiem czemu bloggerzy tak nas męczą. Ja tak nigdy nie robię -,-. F.O.C.H
OdpowiedzUsuńObrażona
Jane
Cudny rozdział, ale dlaczego nam nie powiesz?!
OdpowiedzUsuńEh trzeba czekać! I poczekam , ale mam nadzieję, ze nie karzesz mi długo czekać :D
No jak?! Urządzam strajk za przerwę w takim momencie! Fajna zabawa hahaha Miona zapewne się niespodziewała xD czekam niecierpliwie na kolejny rozdzial ^^
OdpowiedzUsuńOł matko, super Ci ten rozdział wyszedł! :D
OdpowiedzUsuńHahaha, Draco akurat, hmmm :D
Kurrrde, znowu nas utrzymujesz w niepewności?
Ty zła kobieto! :D
Ja czekam na następny super rozdział!
Pozdrawiam <3
-------------------------------
http://poczuj-magie.blogspot.com/
Wspaniały :D
OdpowiedzUsuńJak super, że jeszcze będziesz kontynuować imprezę :D
Ale przerwać w takim momencie ?? jak mogłaś ? :D
Pozdrawiam i czekam na kolejny <3
~Lumos Maxima
Kurcze świeeetny~! Kiedy next?? Genialnie piszesz :D Uwielbiam twojego bloga!!
OdpowiedzUsuń~Azia