Hermiona Granger niespokojnie kręciła się z boku na bok nie mogąc zmrużyć oka. Miała wyrzuty sumienia. Dręczyła ją niepewność, czy aby na pewno dobrze postąpiła zabierając Malfoy'owi księgę z przed nosa i zadawała sobie pytanie do czego ona miała mu służyć? W duchu obiecała sobie, że wyjaśni tą sprawę, gdy tylko przyjdzie na to czas. Była niemal pewna, iż to wszystko nie kończy się szczęśliwie. Cóż kasztanowłosa świadoma idealności własnego planu nie dostrzegała wtedy jego minusów. Na dodatek ani ona, ani Draco nie wiedzieli, że w bibliotece znajdowała się osoba trzecia, która świętowała w tej chwili małe zwycięstwo.
Panna Granger w końcu zasnęła mając pewność, iż Czarny tom III jest w tej chwili bezpiecznie ukryty.
~*~
Jeżeli któreś z uczniów nie wstało dzisiaj w pełni wyspanym to na tej lekcji z pewnością mogło to nadrobić. Godzina nauki z profesorem Binns'em dłużyła się niemiłosiernie. Jak to zazwyczaj bywało nikt nie miał zamiaru go słuchać, o dziwo nawet Hermiona Granger siedząca teraz z Draconem Malfoyem. Nowy przepis w regulaminie głosił, że prefekci naczelni, chociaż nie tylko naczelni, muszą siedzieć razem w ławce na każdej wspólnej lekcji. Blondyn cały czas poświęcił na dogadywanie Gryfonce, która również nie dawała za wygraną. Inni czarodzieje też nie zawracali sobie głowy wysłuchiwaniem wykładów nauczyciela od historii. Harry i Ron grali w czarodziejskie szachy, Blaise i Teodor opowiadali sobie różne dowcipy, Levander wraz z Parvati malowały paznokcie, Seamus i Dean wymieniali się kartami, Pansy i Dafne zawzięcie plotkowały, natomiast Neville smacznie spał na końcu sali. Profesor zdawał się niczego nie zauważać lub po prostu nie miał ochoty wyrządzać im kazań, także w dalszym ciągu opowiadał jakąś przesympatycznie nudną opowieść.
- Och Granger czy nie miałaś mi czasem powiedzieć jakim cudem wczoraj znalazłaś się w bibliotece? - zapytał ślizgon uśmiechając się przy tym sarkastycznie.
- Nie mam zielonego pojęcia o co ci chodzi. - oznajmiła udając niewiniątko.
- Oj już doskonale wiesz o czym mówię - nie dawał za wygraną.
- No dobrze - westchnęła odkładając długopis na niezapisaną kartkę pergaminu - Czasami gdy nie mogę zasnąć w nocy albo miewam koszmary wymykam się z dormitorium i robię przechadzki po Hogwarcie. To znakomicie poprawia mi samopoczucie, a że byłam akurat niedaleko ciebie to zupełny przypadek. Dotarło Malfoy?
- I tak ci nie wierzę - mruknął.
- Świetnie, teraz ty wyjaśnij co takiego ważnego CIEBIE zmusiło wczoraj do pójścia do biblioteki.
- Nie mam zamiaru ci się spowiadać Granger - rzekł w tym samym czasie co zadzwonił dzwonek.
Właśnie odchodził do drzwi kiedy Hermi szepnęła pod nosem "Kretyn".
- Słyszałem. - Powiedział nie odwracając głowy.
Kasztanowłosa wzdychając krótko szła do Weasley'a i Pottera opuszczających klasę.
- Hej chłopaki! - zawołała.
- Cześć - odpowiedzieli zgodnie.
- Idziecie na obiad?
- Tak. Nie - odezwali się równocześnie koledzy.
Hermiona spojrzała na nich swym pytającym wzrokiem. Czyżby coś ukrywali?
- Harry mamy trening Quiditcha, zapomniałeś? Obiecałeś ze mną poćwiczyć.
- Ach... no tak - okularnik podrapał się po głowie zakłopotany tym incydentem.
- W tym roku drużyna musi wziąć się w garść, wygramy z tymi półdupkami ślizgonami i zdobędziemy Puchar Domów. Nic nas nie powstrzyma. Powinniśmy ostro trenować przez każdy dzień w tygodniu.
- Wow Ron, widzę, że nic cię nie powstrzyma. Życzę wytrwałości, pewnie dacie im popalić... no cóż w takim razie nie będę wam przeszkadzać. Do zobaczenia!
Kasztanowłosa podążyła schodami na dół do Wielkiej Sali. Kiedy jej kroki ucichły Potter zaciągnął przyjaciela w cichy kąt.
- Co to za gadka? Jaki trening? Przecież ustaliłem to z tobą, iż odbędzie się dopiero w piątek.
- Musimy obmyślić plan jutrzejszej wyprawy. Może miałem o tym Mionce? ina jest teraz prefektem naczelnym. Rozumiesz? Wszystko by wypaplała.
- No nie wiem. Zawsze trzymaliśmy się razem, pomagaliśmy sobie. Czy teraz to ma się zmienić? - czarnowłosy nie był do końca za decyzją rudzielca.
- To było kiedyś, nie teraz. Wczoraj pożyczyła od ciebie pelerynę niewidkę i mapę Huncwotów, pamiętasz? Nie chciała nam zdradzić do czego są jej potrzebne. My też nie musimy wszystkiego mówić. Tak będzie lepiej.
- Może masz rację Ron - dał za wygraną. - Mam taką nadzieję.
~*~
Draco po wyjściu z sali przyczaił się na przyjaciół w końcu korytarza.
- Co tam Smoku? - zapytał Teo.
- Musimy poważnie porozmawiać.
- Teraz? - Blaise był zdziwiony.
- Natychmiast.
Zaprowadził ślizgonów na trzecie piętro. Stanęli przed portretem nimfy wodnej. Malfoy wypowiedział hasło brzmiące "Lodowate serce" i w trzech weszli do środka. Była to sala treningowa przygotowana przez jego samego. Usiedli w kąciku odprężającym, a blondyn zebrał w sobie całą odwagę aby opowiedzieć im o liście od ojca oraz nocce w bibliotece.
- Ty chyba nie mówisz poważnie!?
- A czy wyglądam jakbym żartował?
- Yy... nie? - zawahał się Nott.
- Nieważne - prychnął - Jestem zobowiązany odnaleźć tę księgę choćby nie wiem co.
- Dlaczego nie powiedziałeś nam o tym wcześniej?
- Ja... musiałem sam się z tym oswoić.
Blondyn niesamowicie pragnął odszukać księgę i w ekspresowym tempie oddać ją ojcu, oczywiście wcześniej badając niezwykły okaz. Nie chciał pomagać Lucjuszowi, lecz czuł, że nie ma wyboru. Wpakował się w głębokie bagno. Bagno bez powrotu. Jeśli nie przekaże Czarnego tomu III, stanie się coś okropnego i nie miał zamiaru ponosić za to konsekwencji. jednak za tą jedyną decyzję przyszło mu w życiu zapłacić później o wiele gorszą cenę niż przypuszczał.
- Jesteśmy z tobą! - na twarz Zabiniego wkradł się diabelski uśmieszek. - To wymyśliłeś już jak ją zdobędziemy?
No właśnie, przemyślał wszystko, oprócz tego małego szczegółu.
- Że co? Nie.
- Tak sądziłem, Teo?
- Hmm... kiedy ostatnio widziałeś tom?
- Trzymałem go w rękach i otworzyłem na jednej ze stron... Nagle wyskoczył obrzydliwy ryj i zaczął na mnie wrzeszczeć, więc upuściłem ten przeklęty przedmiot, a ta gęba...fuu... wierzcie mi nie chcielibyście jej zobaczyć. Później przybiegł ten charłak. Trzeba było się ukryć, a potem gdy się odwróciłem tom zniknął.
- Dziwne... coś mi tu śmierdzi.
- Mam skromną nadzieję, że to nie moje skarpetki, co? - Diabeł walnął znacząco przyjaciela w ramię.
Za wyrażenie swojego zdania dostał w głowę poduszką.
Teodor, czyli jeden z najmądrzejszych uczniów w Hogwarcie, można przyznać zaraz po samej Hermionie Granger, nie dał się tak łatwo zwieść. Wiedział, że wkrótce rozwiąże tą niewyjaśnioną zagadkę. Potrzebował tylko czasu.
- Nie powinienem was martwić, ale dzwonek na lekcje już dawno był i chyba odpuścimy sobie Wróżbiarstwo z tą wariatką.
Rzeczywiście odkąd tu siedzieli minęło dobre czterdzieści pięć minut, przerwa obiadowa natomiast trwała pół godziny.
~*~
Brązowowłosa gryfonka zajadała teraz ulubioną sałatkę warzywną, wtem podeszła do niej pani Mcgonagall.
- Proszę Hermiono oto twój obiecany grafik - powiedziała wręczając dziewczynie kremową kopertę.
- Dz-dziękuje pani profesor.
Dyrektorka odpowiedziała jej skinięciem głowy i ruszyła przed siebie nadal z surowym wyrazem twarzy.
- No dalej - ponagliła ją Ginny.
- W tej chwili?
- Tak
- Skoro nalegasz .
Odłożyła na stół pucharek wypełniony sokiem z dyni , ujęła w dłonie list i rozerwała papier. Wewnątrz znajdowała się kartka zapisana jako całotygodniowy plan dnia prefekta naczelnego. Na nieszczęście Herm miała jeszcze dodatkowe zajęcia.
- Jejku Hermiona ty prawie w ogóle nie masz czasu dla siebie- zawołała Gin wytrzeszczając oczy na pergamin. Przyjrzała mu się bliżej i zapytała zdziwiona.
- Co to za korepetycje?!
- Ach nie mówiłam ci? Pomagam Pansy, potrzebuje dużej dawki lekcji zaklęć.
- Tej wrednej głupiej małpie ze Slytherinu? chyba nie mówisz serio! Nie spodziewałam się tego po tobie - rzekła oburzona Ruda.
- Ginny, ale ona naprawdę jest okej. Zmieniła się, wojna zmieniła wielu ludzi! Takim przykładem jest właśnie Parkison.
- Miona ty zawsze miałaś dobre serce, lecz to cię może zepchnąć na złą drogę, zgubi cię. Ludziom zawsze pozostanie choć odrobina dawnego życia.
- Wiesz co mam dość tego tematu, zajmijmy się czymś innym
~*~
Rankiem do pokoju Gryfonki wpłynął podmuch zimnego wiatru, przy okazji załapało się trochę liści. Chcąc, nie chcąc wstała niewyspana i zamknęła otwarte okno. Na dworze panowała niemała wichura. Błękitne niebo przepełniły zachmurzone chmury, słońce schowało się za nimi i najwidoczniej nie miało zamiaru dzisiaj wychodzić. Po kilku minutach zapatrzenia w krajobraz można było zobaczyć intensywnie padający deszcz. Dzień nie zapowiadał się najprzyjemniejszy, ale obowiązki wzywały. Hermiona wychyliła się lekko aby poczuć na ręce krople wody. Zobaczyła stojącego na balkonie Malfoy, spoglądającego z zamyśleniem w dal. Właśnie miała mu czymś przygadać, kiedy jednak się rozmyśliła i usiadła na łóżku. Poszła do łazienki wziąć lekki prysznic. W salonie leżał tylko kot. Umyła zęby, zaczesała swą burze włosów w kucyka i z powrotem znalazła się w swej sypialni. Zdjęła piżamę i przebrała się w szkolne szaty. Teraz była gotowa aby gdziekolwiek iść.
Dzień mijał nieubłaganie długo zarówno dla Granger jak i dla Draco. On przejmował się odnalezieniem księgi, a ona tym czy jest bezpiecznie ukryta i kiedy wreszcie będzie mogła ją otworzyć. Za murami Hogwartu padała naprawdę ogromna ulewa. Wszystkich wprawiało to w bardzo żmudny nastrój. Nikt nie miał na nic ochoty i nic nie chciało mu się robić, a już szczególnie uczyć. Przez to nauczyciele zaczęli się wydzierać na uczniów, że niedługo będą pisali Owutemy, więc powinni przykładać się lepiej do nauki. Nawet profesor Changen skarcił dzisiaj kasztanowłosą za nieuwagę. Odjął Gryffindorowi 5 punktów, ale kiedy ślizgonowi siedzący obok niej zachciało się śmiać, również Slytherin stracił punkty.
Około godziny dwudziestej pierwszej Draco udał się na Wieże Astronomiczną, ponieważ dzisiaj miał za zadanie pilnować terenu wokół niej. Jak się mógł spodziewać Hermiona już tam stała.Ubrana była w czarne leginsy i długą koszulową, szarą bluzkę sięgającą do ud, jej szyja została owinięta w szal barw Gryfindoru. Wiatr rozwiewał piękne kasztanowe włosy czarodziejki, wyglądała bajecznie. Cichutko przechadzała się z jednego miejsca w drugie.
- Co tam Granger, czekałaś na mnie? - zaszedł nic nieświadomą dziewczynę od tyłu.
- AGH! Malfoy! Mogłam się domyślić, że znów zachce ci się żartować - Hermiona przestraszyła się tego numeru.
- No cóż, w końcu jestem skazany na twoje towarzystwo.
- Co ty nie powiesz. - Prychnęła.
Nic na to nie odpowiedział, jednak rzekł:
- Dobrze ty kontroluj tutaj i spoglądaj na piękne krajobrazy, pewnie nie miałaś czasu się na nie napatrzeć, no wiesz tyle nauki na głowie, natomiast ja będę stał przy wejściu.
Właśnie chciała zaprzeczyć, ale chłopak już zniknął. Pokiwała głową z westchnieniem i oparła się o barierkę. Tutaj nic nie potrafiła zobaczyć. Niebo przeszywała mgła oraz wiało zimnem. Owinęła się szczelniej szalem i skrzyżowała ręce. Znudzona byciem tu co najmniej godzinę wpatrzyła się w chatkę gajowego. Ciekawiło ją co robił teraz ten zwierzak, w oknach nadal świeciło się światło, a z kominka buchał ogień. Pomyślała, że jutro na sto procent zajrzy do księgi. Nagle ujrzała dwie zakapturzone postacie przemykające się obok domku z drewna. Promień jasnego światła oświetlił ich sylwetki.
- Malfoy! - zbiegła w dół po schodach i zawołała ślizgona.
- Co znowu?
- Choć tu szybko!
~*~
To by było na tyle xd
Jeśli będziecie mieli jakieś pytania dotyczące rozdziałów to proszę tutaj http://ask.fm/MagdaleenaxD bo na blogu raczej już nie mam zamiaru informować, ponieważ zawsze nie wypala :c
Dziękuje za wszelkie dedykację do Liebster Blog Award. Odpowiem w wolnym czasie, czyli w czwartek albo piątek. Nie idę wtedy do szkoły bo jak wiecie trzeciogimnazjaliści piszą testy.
Tak w ogóle to POWODZENIA i trzymam za was kciuki :*
Oooo Matko!!! CO to za złe człowieki tam biegły ;D ? Malfoy Senior? Koledzy Draco? NA pewno coś związanego z Malfory'ami nie ma bata ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Jane
Nie no! Rozdział super!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i weny życzę :D
I kto tu kończy w nie odpowiednim momencie?? :D
OdpowiedzUsuńBiedna Mionka taki napięty grafik :/ Biedacy tak im ciągle powtarzają Owutemy, Owutemy ;__; Prawie jak mi 'MATURA !!' :D
Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział ^^
Konstrukcja rozdziału opiera się na dialogach, które... nie przemawiają do mnie swoją treścią. Zabrakło mi opisów miejsc, postaci i refleksji/emocji bohaterów. To wszystko wydaje się być bardzo okrojone i skrótowe. Często zdarzają Ci się błędy interpunkcyjne - gubisz przecinki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Makowa Pani
http://upolowac-jelenia.blogspot.com/ << KLIK!
Zapraszam! :)
Kto tooo?? Znowu w takim momencie kończysz! :D Zabiję Cię kedyś :D Strzeż się! :p
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział :D
Czekam na kolejny ^^
~Lumos Maxima
Kto tooo?? Znowu w takim momencie kończysz! :D Zabiję Cię kedyś :D Strzeż się! :p
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział :D
Czekam na kolejny ^^
~Lumos Maxima
Te postacie to pewnie Harry i Ron! Jak Hermiony nie poinformowali o swoich przechadzkach to dostaną za swoje ._. A pogoda u nich tak jak u mnie teraz. Jeszcze chora jestem to w ogóle, żyć się nie chce ><
OdpowiedzUsuńCzyli Malfoy się nie domyśla że to Hermiona zabrała mu księgę spod nosa. A i dobrze, przynajmniej poszukiwania zajmą mu dłuższy czas. A to wtrącenie o konsekwencjach jakich Malfoy się nie spodziewa zabrzmiało dość tajemniczo.
Czekam na kolejny rozdział, bo jak zawsze przerywasz w pełnym napięcia miejscu! :D
Pozdrawiam! ★
Jak moglas! Torturujesz nas :c
OdpowiedzUsuńI tak rozdział wspaniały :*
Nowy rozdział na Fortecy Strachu. Jesteś zainteresowana? ;) -> http://wspolkochac-przyszlam-dramione.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńZAPRASZAM NA NN pod adresem :
OdpowiedzUsuńhttp://ron-hermiona-draco-dramione.blogspot.com/2014/01/rozdzia-13-wszystko-jest-inaczej.html
Btw. Zaraz biorę się za czytanie bloga :D
Pozdrawiam.Lili
Bardzo fajny rozdział :)
OdpowiedzUsuńZapraszam również do mnie :)
http://harrymione-forever.blogspot.de/