"Często nienawiść sama sobie zadaje rany".
J.R.R Tolkien
Co za kretyn! Nie mógł się nawet powstrzymać, żeby nie dodać tych ostatnich słów! Chociaż prezent pomysłowy i całkiem miły. Nie, Hermiono co ty wymyślasz! Cokolwiek by to było od Malfoy'a jest okropne. Pfuu! Jak można tak sądzić. Dziewczyna skarciła samą siebie w myślach za tak obłędne podstawy. Wzięła jednak wazon, który dostała od Padmy i wlała do niego wody, po czym delikatnie włożyła prześliczny kwiat. Długo jeszcze nie mogła zasnąć wciąż mając w głowie dzisiejszą zabawę. Najgorsze było papranie się w winogronach z tym wstrętnym ślizgonem! Wreszcie po godzinie udało się jej ułożyć do snu.
Najpierw szła, choć tak naprawdę nie dawała rady. Zaczęła biec co jeszcze bardziej odebrało jej sił. Ich już nie ma. I nie będzie. Pytała wszystkich przechodzień, turystów, mieszkających, nawet niektórych czarodziejów. I co? Nic. Wszystko na nic. Australia została cała obszukana i obszarpana przez Hermionę Granger. Każdy zakątek i zaułek był przez nią widziany. No oprócz jednego. Nawet nie wiedziała, że właśnie do niego zmierza. Gorzkie łzy zlatujące po jej policzkach zlewały się z deszczem lejącym jak z cebra. Wie, że jej niezależność i pewność siebie, nikną... Bezsilność bierze górę a ona ma cholerną i nieodpartą potrzebę zobaczyć kogoś bliskiego. Usiadła pod jakimś drzewem nieopodal drewnianej chatki. Właśnie wtedy gdy ginęły wszelkie jej nadzieje na zobaczenie tych ukochanych stało się coś dziwnego. Zakochane małżeństwo siedziało na ławce przytulone do siebie przed domem i patrząc w dal. Wyglądali na szczęśliwych, lecz coś w środku zapewne ich gnębiło. Kasztanowłosa poznała Richard'a oraz Cassie. Tak to byli jej kochani rodzice! Odzyskała wiarę tak, więc szybkim krokiem podeszła do nich. Przyjrzała im się z bliska, to naprawdę oni! Jak cudownie się teraz czuła, tak długo ich szukała! Przytuliła mocno dwoje dorosłych osób. Ci mocno zdziwieni nie mieli pojęcia o co chodzi.
- Nie pomyliłaś nas z kimś dziewczynko? - spytała szatynka z szerokim uśmiechem.
Trzask!
Hermiona została obudzona, na dodatek w tak perfidny sposób. Nie to nie mógł być sen! To się działo naprawdę.
Wmawiaj sobie. - usłyszała jakiś kołatający głos w głębi umysłu.
Zakryła głowę poduszką, lecz to na dużo się nie zdało, ponieważ zaraz usłyszała wrzaski dochodzące z pokoju wspólnego oraz pomruki kota. Wściekła na maxa dziewczyna zerwała się z łóżka i mocno szarpnęła o klamkę. W tej samej chwili Malfoy przekonany, iż Granger ma jakieś dziwne urojenia i zapewne wariuje jeszcze po wczorajszej nocce wyszedł z swej sypialni, aby ją upomnieć oraz skarcić za niepozwolenie na przespanie.
- Co tu się do jasnej avady dzieję? - krzyknęli równocześnie.
Wrogowie zlustrowali się nawzajem wzrokiem z niemiłą pogardą, świadomi, że to osoba przeciwna robi tyle hałasu. Spojrzeli w stronę całego zamieszania. To Dafne Greengeras stała na kanapie przerażona Krzywołapem, który warczał na nią nieprzyjemnie. Stłuczona szklanka na podłodze była dowodem tego co blondynka zrobiła jeszcze chwilę temu, rzuciła w zwierzę swoją różdżką, co już trzeba być naprawdę głupim, nie trafiła w niego tylko w szklane naczynie obok.
- Cholera! Kompletnie ci odbiło? Postradałaś wszystkie zmysły! A... no tak przecież ty nie masz ani jednego! - warknęła Gryfonka.
Tamta tylko lekko się zaśmiała, najwidoczniej wczorajszy eliksir jeszcze działał.
- Ten kot przez ciebie cierpi! On też ma uczucia. Może wezmę kamień i walnę nim CIEBIE! I wtedy się pośmiejemy- mówiąc to weszła na malutki stołek, tym samym zrzucając z niego ślizgonkę.
Taka sytuacja, jeszcze bardziej ją rozśmieszyła i właśnie gdy chciała już łypnąć za nos Hermione, ta wyprowadziła ją za rękę cała w iskrach, mocno wywalając za drzwi. Później wzięła jej różdżkę i wyrzuciła za okno.
Całą tą sytuację obserwował ze podłym uśmieszkiem Draco.
- A tobie co do śmiechu?! - zawołała rzucając go najbliższą poduszką oraz podchodząc do kotka.
- Coś ty. Ta Greengeras to kompletna idiotka.
- Serio?
- No przecież, nie widziałaś co wczoraj robiła z twoim pupilkiem? Ja to nawet wyrażać się nie będę co to później było no i radziłbym ci go jak na razie nie ruszać, bo raczej nabawił się kaca - ze śmiechem z powrotem odszedł do swojego pokoju.
Siedząca na sofie szatynka spojrzała ukradkiem na Krzywołapa, usadawiającego się nieopodal. Rzeczywiście w humorze wyśmienitym nie był. Oczy jakoś dziwnie miał zakręcone, a futro zmierzwiało dziwnie. Najlepiej jak na razie nie tykać się go. Teraz kiedy już wstała, postanowiła, iż się przebierze i pójdzie na śniadanie. Wstąpiła do swego dormitorium i ujrzała tam niebieskawego niczym duch kota, stwierdziła, że ma omamy po wczorajszym, a jednak zwierzę zaczęło przemawiać. No jasne! To patronus pani McGonagall brzmiący:
- Proszę od razu po śniadaniu aby zwrócić się do mojego gabinetu, mamy ważne sprawy do omówienia.
***
Przed drzwiami spotkała czekających na nią Ginny oraz Emmę, dlatego też razem przemierzali korytarze pogrążając się w rozmowie. Nieopodal nich wędrowała sobie grupka ślizgonów zmierzająca w tą samą stronę. Wszyscy razem spotkali się przy wejściu do Wielkiej Sali. Teodor "przypadkiem" wpadł na Lote, tym samym mocną ją wnerwiając. Wobec tego nie były kłamstwem słowa dlaczego nazywa się ją Brzytwą.
Jednakże nasza mądra kasztanowłosa Gryfonka już od jakiegoś czasu rozgryzła niedawną sprawę i dowiedziała się, iż Emma tak naprawdę to wilkołaczka, a Nott zna tajemnicę tej młodej damy. Między tą dwójką coś ewidentnie iskrzyło.
Dziewczyny weszły do zapchanej od uczniów sali. Przy stole Gryfonów czekali już na nie Harry, Ron i Katniss. Rudzielec jak to zazwyczaj bywało zaczął faszerować się wszystkimi potrawami, które leżały w zasięgu ręki. Właśnie przełykał jedno danie, drugie zaś spoczywało w jego dłoni czekając niecierpliwie na swoją kolej.
-Weasley nie żryj tyle bo się nam tu udusisz! - rzekła z pogardą Em.
Wszyscy dziwili się dotychczasowo, dlaczego tiara nie przydzieliła tej kobiety do Slytherinu, czasami potrafiła być naprawdę wredna, a jej docinki zawsze pozostawały w pamięci. Słowa wydobyte niedawno z tych pięknych, malinowych ust to tylko rozgrzewka. Chłopak zaczerwienił się aż po same kąciki uszu i próbował bełkotać coś pod nosem, z czego wyszło:
Nfie rosumel o fo tsi chloci.
Przyjaciele nawet nie usiłowali rozgryzać co oznaczają te poszczególne wyrazy. Potter oraz Ginny zajęli się sobą, natomiast Lote i jej koleżanka rozpoczęły pogawędkę. Hermiona zabrała się za owsiankę z miodem przypomniawszy sobie, że niedługo po śniadaniu powinna być u pani dyrektor. Dziesięć minut póżniej była gotowa do wyjścia. Przed tym umówiła się z Wiewiórką do biblioteki na godzinę jedenastą, lecz ruda miała przyjść wcześniej. W przejściu spotkała Padmę Patil z Ravenclawu, która po przywitaniu z kasztanowłosą poczęła opowiadać jej najświeższe ploteczki.
- Jak tam po imprezie? Wszyscy bardzo sobie ją chwalą! W dodatku ten konkurs, który wymyślił Harry ,
cudowny!
- Chyba nie masz na myśli tego gdzie musiałam tańczyć z Malfoy'em w tych popapranych winogronach! - brązowooka pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Ależ tak! To było takie słodkie - rozmarzyła się - Dwaj najwięksi wrogowie przytulający i tańczący powolny taniec! Na szczęście Gin i Blaise mają zdjęcia.
Razem powędrowały schodami na górę do wyznaczonego miejsca, inni już tam czekali.
- Proszę siadajcie. Mam dla was ważną sprawę do omówienia.
Hermiona od rana zastanawiała się jaką to intrygującą wiadomość ma im do przekazania pani dyrektor. Cóż takiego to może być, iż mieli pokazać się tu zaraz po śniadaniu?
Koleżanki posłusznie zajęły swoje miejsca zaraz obok chłopaków.
- Dobrze, nie mam wiele czasu, dlatego też wyjaśnię szybko i jasno - zaczęła swą wielką przemowę - Jak już wiecie dziś przyjeżdżają czarodzieje z dalszych szkół. Kochani moi prefekci! Wraz z nauczycielami ustaliliśmy, że Hogwart to bardzo obszerny zamek, toteż zrezygnowaliśmy z umieszczania naszych gości w waszych pokojach wspólnych, abyście się tam niepotrzebnie gnietli.
Siedzący odetchnęli z ulgą, ale nie na długo, Minewra nie zamierzała jeszcze kończyć swej zrozumiałej wypowiedzi.
- Tak, więc będą oni mieli do dyspozycji osobne sypialnię, lecz każdy z was zostanie przydzielonego jednego ucznia do nauczania, oczywiście to wszystko w ramach naszego programu, jako też konkursu i nie ma żadnego "ale".
Kiedy troje prefektów zamierzało się sprzeczać z opiekunką, ślizgonowi wpełzł tajemniczy oraz cwaniacki uśmieszek na twarz, nie potrafił ukryć zadowolenia, jaki w nim narastało z takiego oto obrotu spraw.
- Dziewczyna dostanie chłopaka, natomiast chłopak dziewczynę. Chyba rozumiecie o co mi chodzi? - Zadała pytanie retoryczne.
-Ależ oczywiście - odrzekł niepotrzebnie Draco, gdyż pozostali otwierali buzie, aby wyrazić swą opinię co do tego.
-Och! Wspaniale! - staruszka klasnęła w dłonie - widzimy się dziś przed kolacją, wtedy omówimy dalsze szczegóły naszego planu, a jak na razie moja sowa dostarczy wam listy zadań.
- Proszę pani a czy my też będziemy jechali do Dumstrangu oraz Beaxbatons?
- Nie ma takiej potrzeby, ten projekt odbywa się raz na kilkadziesiąt lat. Hogwart cztery lata temu gościł już w francuskiej szkole, a za kolejne cztery nasi uczniowie odwiedzą Dumstrang.
Tymi oto słowami zakończyła tą dyskusję dając do zrozumienia, żeby już sobie poszli, bo czas daje się we znaki. Niektórzy by w to nie uwierzyli, ale minęła już dokładnie godzina odkąd tutaj są. Malfoy prawie wybiegł z sali, jako pierwszy, zapewne, ażeby pozbyć się natrętnych komentarzy. Za nim wyszła panna Granger patrząc na zegarek i dostrzegając, iż dochodzi właśnie godzina jedenasta.
***
Wkroczyła do swego królestwa książek, gdzie panował ogromny zamęt. Ludzie w pośpiechu wypożyczali księgi oraz je ilustrowali. Być może chcieli poduczyć się przed przyjazdem odwiedzających. W każdym razie był tu niezły popłoch. Z trudem dostrzegła burze płomiennorudych włosów, Ginny siedziała w kącie biblioteki pisząc jakiś esej. Hermiona podbiegła do niej wiedząc, że nie mają zbyt wiele czasu.
- Cześć Młoda - zagadnęła ją od tyłu.
Wiewiórka jak na komendę odwróciła się do przyjaciółki zbita z tropu.
- No hej Mionka - przytuliła się - nawet nie masz pojęcia jak mnie wystraszyłaś! Zobaczysz gdy odwdzięczę się w przyszłości.
- Oj dobra już nie przesadzaj!
Zgodnie skonsultowały, iż nie ma czasu na niepotrzebne pogawędki, wskutek tego rozpoczęły poszukiwania księgi, w której znajdą opis zwierzaka jakiego przechowywał Hagrid. Prefekt-ka scharakteryzowała Wesley obraz tajemniczego stworzenia. Wstąpiły do działu "Magicznie istoty". Młodsza z nich szukała od lewej, a starsza od prawej.
- Nie rozumiem jak ty możesz przebywać tu całymi dniami, kiedy to ja wymiękam przy godzinie! - złożyła skargę Gin.
- Nie marudź tylko szukaj dalej! - skarciła ją Hermiona.
- Kiedy ja już nie daję rady! Po za tym zostało tylko siedem książek!
- Niech ci będzie ja wypożyczę cztery, tymczasem ty weźmiesz trzy i masz je przeczytać w wolnej chwili zrozumiano?
- Tak jest! - Ruda stanęła na baczność i zaczęła się śmiać.
- Świetnie, a teraz wracajmy do mnie do dormitorium. Musisz mi pomóc w rozpatrywaniu listy. Jeżeli oczywiście nie masz nic innego do roboty.
- Mam, ale to błahostki! Dla mojej kochaniutkiej Hermi zawsze znajdę chwilę - pocałowała przyjaciółkę w policzek i razem udały się do dormitorium.
~*~
Niezbyt długi ten rozdział, lecz musicie się z tym pogodzić. Brak czasu :c Chociaż jeżeli mi się uda to jutro dopiszę coś do tego rozdziału i w wolnym czasie dokończycie.
- Nie pomyliłaś nas z kimś dziewczynko? - spytała szatynka z szerokim uśmiechem.
Trzask!
Hermiona została obudzona, na dodatek w tak perfidny sposób. Nie to nie mógł być sen! To się działo naprawdę.
Wmawiaj sobie. - usłyszała jakiś kołatający głos w głębi umysłu.
Zakryła głowę poduszką, lecz to na dużo się nie zdało, ponieważ zaraz usłyszała wrzaski dochodzące z pokoju wspólnego oraz pomruki kota. Wściekła na maxa dziewczyna zerwała się z łóżka i mocno szarpnęła o klamkę. W tej samej chwili Malfoy przekonany, iż Granger ma jakieś dziwne urojenia i zapewne wariuje jeszcze po wczorajszej nocce wyszedł z swej sypialni, aby ją upomnieć oraz skarcić za niepozwolenie na przespanie.
- Co tu się do jasnej avady dzieję? - krzyknęli równocześnie.
Wrogowie zlustrowali się nawzajem wzrokiem z niemiłą pogardą, świadomi, że to osoba przeciwna robi tyle hałasu. Spojrzeli w stronę całego zamieszania. To Dafne Greengeras stała na kanapie przerażona Krzywołapem, który warczał na nią nieprzyjemnie. Stłuczona szklanka na podłodze była dowodem tego co blondynka zrobiła jeszcze chwilę temu, rzuciła w zwierzę swoją różdżką, co już trzeba być naprawdę głupim, nie trafiła w niego tylko w szklane naczynie obok.
- Cholera! Kompletnie ci odbiło? Postradałaś wszystkie zmysły! A... no tak przecież ty nie masz ani jednego! - warknęła Gryfonka.
Tamta tylko lekko się zaśmiała, najwidoczniej wczorajszy eliksir jeszcze działał.
- Ten kot przez ciebie cierpi! On też ma uczucia. Może wezmę kamień i walnę nim CIEBIE! I wtedy się pośmiejemy- mówiąc to weszła na malutki stołek, tym samym zrzucając z niego ślizgonkę.
Taka sytuacja, jeszcze bardziej ją rozśmieszyła i właśnie gdy chciała już łypnąć za nos Hermione, ta wyprowadziła ją za rękę cała w iskrach, mocno wywalając za drzwi. Później wzięła jej różdżkę i wyrzuciła za okno.
Całą tą sytuację obserwował ze podłym uśmieszkiem Draco.
- A tobie co do śmiechu?! - zawołała rzucając go najbliższą poduszką oraz podchodząc do kotka.
- Coś ty. Ta Greengeras to kompletna idiotka.
- Serio?
- No przecież, nie widziałaś co wczoraj robiła z twoim pupilkiem? Ja to nawet wyrażać się nie będę co to później było no i radziłbym ci go jak na razie nie ruszać, bo raczej nabawił się kaca - ze śmiechem z powrotem odszedł do swojego pokoju.
Siedząca na sofie szatynka spojrzała ukradkiem na Krzywołapa, usadawiającego się nieopodal. Rzeczywiście w humorze wyśmienitym nie był. Oczy jakoś dziwnie miał zakręcone, a futro zmierzwiało dziwnie. Najlepiej jak na razie nie tykać się go. Teraz kiedy już wstała, postanowiła, iż się przebierze i pójdzie na śniadanie. Wstąpiła do swego dormitorium i ujrzała tam niebieskawego niczym duch kota, stwierdziła, że ma omamy po wczorajszym, a jednak zwierzę zaczęło przemawiać. No jasne! To patronus pani McGonagall brzmiący:
- Proszę od razu po śniadaniu aby zwrócić się do mojego gabinetu, mamy ważne sprawy do omówienia.
***
Przed drzwiami spotkała czekających na nią Ginny oraz Emmę, dlatego też razem przemierzali korytarze pogrążając się w rozmowie. Nieopodal nich wędrowała sobie grupka ślizgonów zmierzająca w tą samą stronę. Wszyscy razem spotkali się przy wejściu do Wielkiej Sali. Teodor "przypadkiem" wpadł na Lote, tym samym mocną ją wnerwiając. Wobec tego nie były kłamstwem słowa dlaczego nazywa się ją Brzytwą.
Jednakże nasza mądra kasztanowłosa Gryfonka już od jakiegoś czasu rozgryzła niedawną sprawę i dowiedziała się, iż Emma tak naprawdę to wilkołaczka, a Nott zna tajemnicę tej młodej damy. Między tą dwójką coś ewidentnie iskrzyło.
Dziewczyny weszły do zapchanej od uczniów sali. Przy stole Gryfonów czekali już na nie Harry, Ron i Katniss. Rudzielec jak to zazwyczaj bywało zaczął faszerować się wszystkimi potrawami, które leżały w zasięgu ręki. Właśnie przełykał jedno danie, drugie zaś spoczywało w jego dłoni czekając niecierpliwie na swoją kolej.
-Weasley nie żryj tyle bo się nam tu udusisz! - rzekła z pogardą Em.
Wszyscy dziwili się dotychczasowo, dlaczego tiara nie przydzieliła tej kobiety do Slytherinu, czasami potrafiła być naprawdę wredna, a jej docinki zawsze pozostawały w pamięci. Słowa wydobyte niedawno z tych pięknych, malinowych ust to tylko rozgrzewka. Chłopak zaczerwienił się aż po same kąciki uszu i próbował bełkotać coś pod nosem, z czego wyszło:
Nfie rosumel o fo tsi chloci.
Przyjaciele nawet nie usiłowali rozgryzać co oznaczają te poszczególne wyrazy. Potter oraz Ginny zajęli się sobą, natomiast Lote i jej koleżanka rozpoczęły pogawędkę. Hermiona zabrała się za owsiankę z miodem przypomniawszy sobie, że niedługo po śniadaniu powinna być u pani dyrektor. Dziesięć minut póżniej była gotowa do wyjścia. Przed tym umówiła się z Wiewiórką do biblioteki na godzinę jedenastą, lecz ruda miała przyjść wcześniej. W przejściu spotkała Padmę Patil z Ravenclawu, która po przywitaniu z kasztanowłosą poczęła opowiadać jej najświeższe ploteczki.
- Jak tam po imprezie? Wszyscy bardzo sobie ją chwalą! W dodatku ten konkurs, który wymyślił Harry ,
cudowny!
- Chyba nie masz na myśli tego gdzie musiałam tańczyć z Malfoy'em w tych popapranych winogronach! - brązowooka pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Ależ tak! To było takie słodkie - rozmarzyła się - Dwaj najwięksi wrogowie przytulający i tańczący powolny taniec! Na szczęście Gin i Blaise mają zdjęcia.
Razem powędrowały schodami na górę do wyznaczonego miejsca, inni już tam czekali.
- Proszę siadajcie. Mam dla was ważną sprawę do omówienia.
Hermiona od rana zastanawiała się jaką to intrygującą wiadomość ma im do przekazania pani dyrektor. Cóż takiego to może być, iż mieli pokazać się tu zaraz po śniadaniu?
Koleżanki posłusznie zajęły swoje miejsca zaraz obok chłopaków.
- Dobrze, nie mam wiele czasu, dlatego też wyjaśnię szybko i jasno - zaczęła swą wielką przemowę - Jak już wiecie dziś przyjeżdżają czarodzieje z dalszych szkół. Kochani moi prefekci! Wraz z nauczycielami ustaliliśmy, że Hogwart to bardzo obszerny zamek, toteż zrezygnowaliśmy z umieszczania naszych gości w waszych pokojach wspólnych, abyście się tam niepotrzebnie gnietli.
Siedzący odetchnęli z ulgą, ale nie na długo, Minewra nie zamierzała jeszcze kończyć swej zrozumiałej wypowiedzi.
- Tak, więc będą oni mieli do dyspozycji osobne sypialnię, lecz każdy z was zostanie przydzielonego jednego ucznia do nauczania, oczywiście to wszystko w ramach naszego programu, jako też konkursu i nie ma żadnego "ale".
Kiedy troje prefektów zamierzało się sprzeczać z opiekunką, ślizgonowi wpełzł tajemniczy oraz cwaniacki uśmieszek na twarz, nie potrafił ukryć zadowolenia, jaki w nim narastało z takiego oto obrotu spraw.
- Dziewczyna dostanie chłopaka, natomiast chłopak dziewczynę. Chyba rozumiecie o co mi chodzi? - Zadała pytanie retoryczne.
-Ależ oczywiście - odrzekł niepotrzebnie Draco, gdyż pozostali otwierali buzie, aby wyrazić swą opinię co do tego.
-Och! Wspaniale! - staruszka klasnęła w dłonie - widzimy się dziś przed kolacją, wtedy omówimy dalsze szczegóły naszego planu, a jak na razie moja sowa dostarczy wam listy zadań.
- Proszę pani a czy my też będziemy jechali do Dumstrangu oraz Beaxbatons?
- Nie ma takiej potrzeby, ten projekt odbywa się raz na kilkadziesiąt lat. Hogwart cztery lata temu gościł już w francuskiej szkole, a za kolejne cztery nasi uczniowie odwiedzą Dumstrang.
Tymi oto słowami zakończyła tą dyskusję dając do zrozumienia, żeby już sobie poszli, bo czas daje się we znaki. Niektórzy by w to nie uwierzyli, ale minęła już dokładnie godzina odkąd tutaj są. Malfoy prawie wybiegł z sali, jako pierwszy, zapewne, ażeby pozbyć się natrętnych komentarzy. Za nim wyszła panna Granger patrząc na zegarek i dostrzegając, iż dochodzi właśnie godzina jedenasta.
***
Wkroczyła do swego królestwa książek, gdzie panował ogromny zamęt. Ludzie w pośpiechu wypożyczali księgi oraz je ilustrowali. Być może chcieli poduczyć się przed przyjazdem odwiedzających. W każdym razie był tu niezły popłoch. Z trudem dostrzegła burze płomiennorudych włosów, Ginny siedziała w kącie biblioteki pisząc jakiś esej. Hermiona podbiegła do niej wiedząc, że nie mają zbyt wiele czasu.
- Cześć Młoda - zagadnęła ją od tyłu.
Wiewiórka jak na komendę odwróciła się do przyjaciółki zbita z tropu.
- No hej Mionka - przytuliła się - nawet nie masz pojęcia jak mnie wystraszyłaś! Zobaczysz gdy odwdzięczę się w przyszłości.
- Oj dobra już nie przesadzaj!
Zgodnie skonsultowały, iż nie ma czasu na niepotrzebne pogawędki, wskutek tego rozpoczęły poszukiwania księgi, w której znajdą opis zwierzaka jakiego przechowywał Hagrid. Prefekt-ka scharakteryzowała Wesley obraz tajemniczego stworzenia. Wstąpiły do działu "Magicznie istoty". Młodsza z nich szukała od lewej, a starsza od prawej.
- Nie rozumiem jak ty możesz przebywać tu całymi dniami, kiedy to ja wymiękam przy godzinie! - złożyła skargę Gin.
- Nie marudź tylko szukaj dalej! - skarciła ją Hermiona.
- Kiedy ja już nie daję rady! Po za tym zostało tylko siedem książek!
- Niech ci będzie ja wypożyczę cztery, tymczasem ty weźmiesz trzy i masz je przeczytać w wolnej chwili zrozumiano?
- Tak jest! - Ruda stanęła na baczność i zaczęła się śmiać.
- Świetnie, a teraz wracajmy do mnie do dormitorium. Musisz mi pomóc w rozpatrywaniu listy. Jeżeli oczywiście nie masz nic innego do roboty.
- Mam, ale to błahostki! Dla mojej kochaniutkiej Hermi zawsze znajdę chwilę - pocałowała przyjaciółkę w policzek i razem udały się do dormitorium.
~*~
Niezbyt długi ten rozdział, lecz musicie się z tym pogodzić. Brak czasu :c Chociaż jeżeli mi się uda to jutro dopiszę coś do tego rozdziału i w wolnym czasie dokończycie.

Niezły. Jest dobrze ;)
OdpowiedzUsuńDobry dobry ;D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne rozdziały ;)
Pozdrówka
Jane
Haha, no nieźle!
OdpowiedzUsuńWymiana ;P
Podobnie jak u mnie! :D
Ciekawe kogo dostanę Draco i Hermi...
Czekam na nexta! :P
Pozdrawiam! <3
------------------------------
http://poczuj-magie.blogspot.com/
Minerva* ;p
OdpowiedzUsuń"Co się tu do jasnej avady dzieje?" Ahh made my day :3
Hermiona tęskni za rodziną, to widać niestety... zwłaszcza po tym śnie. Hahaha ah ta Greengras taka idiotka :D a z Krzywołapem to co robiła? Upiła go serio? X.x zabiłabym..
Umm, ale "raz na kilkadziesiąt lat" i nagle wyskakuje że odstępstwo czasowe -4lata :D to kilka* raczej :>
Oj Ginny taka dobra ;>
A końcowy gif świetny! Ogółem rozdział udany, większych błędów nie było, a akcja idzie do przodu ^w^
Ciekawa jestem kto przyjedzie do Hogwartu i co się wydarzy ;>
Pozdrawiam i życzę dużo weny!
~ no-rules-in-my-world.blogspot.com
Znaczy jeśli chodzi o ten program to miałam na myśli, że jest organizowany raz na kilkadziesiąt lat, a co 4 lata jest wymiana 1 programu :D Tak wiem troszkę skomplikowane. No,ale cóż. Czekaj a niebawem się dowiesz! :*
UsuńHej hej :3 Sorry, że nie komentowałam :p
OdpowiedzUsuńFajnie, podoba mi się, tylko czekam na jeszcze więcej Dramione. :D
Ostatnio zrobiła się ze mnie wielka fanka tego parringu :)
Chyba będę musiała przeczytać wszystko od początku, bo zapomniałam o czym to jest XD
Zapraszam do siebie :) Jest rozdział 4, a w środę pojawi się piąty!
thatisveryinteresting.blogspot.com
#Iryna.
Na wstępie chciałabym powiedzieć, że to, iż nie komentuje nie oznacza, że nie czytam... Nie wiem dlaczego, ale praktycznie na każdym blogu o tematyce Dramione, na który trafiam, odbywa się wymiana... Chociaż tak szczerze najbardziej podobał mi się sen panny Granger... Życzę duuużo weny i zapraszam do mnie...
OdpowiedzUsuńBuźka, Milagrose ☺
Świetny :D
OdpowiedzUsuńNie moge się doczekać wymiany :D czuję, że będzie się dział :)
Pozdrawiam :3
Aaaaaaaaa! Ja chcę więcej Malfoya :D Rozdział genialny nie mogę doczekać się już tej wymiany. :D
OdpowiedzUsuń