Rozdział 2
12 września
Dzisiejszy dzień upływa
nieubłagalnie. Nie mam siły i kompletnie nie wiem czemu, zawsze jakoś dawałam
sobie radę a teraz? A do tego wciąż myślę o blondwłosym ślizgonie .Przecież go
nienawidzę! Wszystko dzieje się teraz w tym ostatnim roku. Zaraz mam mieć
Eliksiry, oczywiście z uczniami Slytherinu. Z wszystkiego zwierzam się tobie
mój pamiętniku. Teraz będę zaglądała tu częściej. Niedługo moje urodziny więc powinnam
się cieszyć. Akurat. Ginny z chłopakami zapewne znów wymyślili jakąś niebiańską
niespodziankę, jak co roku. Jestem im wdzięczna za to ,że są. Jeszcze cały
tydzień. Wytrzymam, szczerze nie mogę się doczekać!
Hermiona zamknęła swój pamiętnik, po czym
schowała go pod łóżko.
***
- Pani Minewra, mówiła mi jakie są stosunki między uczniami
waszych dwóch domów – po klasie rozlegały się różne szepty na słowa Slughorna.-
Jednakże, wiem ,iż po wojnie uległy
zmianie na lepsze…
- Może pan wreszcie powiedzieć o co chodzi? – Astoria kipiała z niecierpliwości.
- Do tego właśnie zmierzam panno Greengerass. Dzisiaj będziecie pracować parami i to ja was podzielę.
Po Sali przeszły wzburzone okrzyki uczniów, którym nie podobał się ten pomysł. Za to na twarzy profesora malował się diabelski uśmiech. Strach się bać. Ten nauczyciel nigdy taki nie był, coś w niego wstąpiło. Szatynka miała szczęście ,ponieważ sama robiła swój wywar, jednak chwila radości nie trwała długo
.- Mam robić eliksir miłości z tym Rudzielcem? Żałosne… pan chyba do tego nie dopuści? – wzniósł się Draco z tym swoim darem przekonywania.
Ron wybełkotał coś w podobnym stylu.
- Hmm, no dobrze skoro ci to tak przeszkadza moje drogie dziecko proszę to robić z panną Granger.
-Słucham!?- wrzasnęła Hermiona.
- Kochana panno G. chce pani ,aby Gryffindor stracił przez panią punkty?- dziewczyna nie myślała ,że zaraz ją piorun trzaśnie, chyba zmienił się w Snape
.-Niee.. – odpowiedziała.Chłopak podszedł do szatynki z łobuzerskim uśmieszkiem i usiadł obok niej.
- Co się tak szczerzysz Malfoy? Lepiej idź po składniki, przez ciebie musimy robić eliksir miłości– ściszyła głos, jednak nadal była zła.
- Nie przesadzaj i sama sobie idź po te rzeczy mi się nie chce – odparł.Gryfonka już miała mu czymś dogryźć, jednak poszła posłusznie do kantorka, nie chciała przez jakiegoś ślizgona stracić szansę na zdobycie punktów. Przyniosła komponenty i ułożyła po kolei na drewnianej ławeczce pokrytej połyskującym brązem.
- No to do dzieła Granger- rzekł blondyn rozkładając się na krześle.
- A żebyś wiedział ,że zrobię go sama, ty lepiej siedź na tym swoim tyłku i niczego nie ruszaj! Jeszcze dodasz coś źle albo zepsujesz.- doprowadzał ją do stanu białej gorączki.
Tymczasem od stołu Pansy i Harry`ego dobiegały chichoty. Wszystkie pary oczu zwróciły się w ich stronę z aprobatą. Jednak oni nic sobie z tego nie robili i dalej śmieli się w najlepsze. ,,Jeśli Parkison się śmieje to ja chyba zwariowałem‘”- myślał Draco i patrzył się oszołomiony. Nawet Weasley spojrzał się na swojego przyjaciela z wyrzutem.
-Nie chciałbym cię martwić, ale coś ci chodzi po włosach- rzekł Draco z uśmiechem.
Dziewczyna posłała mu spojrzenie w stylu ,,Tak na pewno, chcesz mnie tylko skompromitować”. Jednak obleśne stworzenie powoli chodziło po jej głowie
-Aaaaaaaaaa!! Zejdź … z .. moich… pięknych… włosów… ty przeklęty robalu !!- Hermi zaczęła się kręcić, wiercić i wrzeszczeć, gdy go ujrzała. Aż w końcu mały niewinny karaluch spadł na podłogę. Malfoy poszedł w śmiech.
- To ty ! Wszystko przez ciebie.. Ty wredny, chamski… imbecylu!! – wskazała ręką na ślizgona w oskarżycielskim geście.
- Jak mnie nazwałaś Granger?! O nie.. teraz to pożałujesz- wziął w dłoń garść innych robali i zaczął ganiać Hermionę po całej sali. Przed tym pan Slughorn wyszedł z klasy.W końcu dogonił ją i w tym momencie cała była w pewnych owadach, oddała mu jakąś kleistą substancją. Wtem niebieskooki wyjął ze słoika skruszoną, śmierdzącą roślinę, która trafiła w Rona. Zrobił się wściekły i rzucił w niego czymś z swojego kociołka co poleciało na Pansy. I dokładnie tak zaczęła się wojna na składniki. Po chwili Kasztanowłosa zrezygnowana usiadła na ławce, wiedząc ,iż z eliksiru raczej nic nie wyjdzie. Podszedł do niej Draco, objął ją ramieniem i szepnął coś do ucha. Widzący to Rudzielec purpurowy na twarzy podbiegł do nich i walnął chłopaka w policzek z pięści. Teraz staczali walkę. Malfoy wygrywał, ponieważ miał przewagę w sile.
- Ron!! Przestań. Co wy robicie? Macie się natychmiast uspokoić! – dziewczyna krzyczała na nich przerażona. Raczej tylko ona. Inni dopingowali swym faworytom. Niektórzy tego nawet nie widzieli, ponieważ sprzątali sale, bojąc się aby profesor ich nie ukarał.Gdy pan Horacy wrócił, wściekł się na chłopaków (sala została wysprzątana chwile przed jego wejściem) i kazał odrobić im szlaban jutro w południe. Gryfonka też nie była w dobrym nastroju, ich domy miały się pogodzić, a nie kłócić jeszcze bardziej.
- Mionka nie przejmuj się – zaczepił ją Zabini – oni przecież nigdy się nie lubili i nie będą.Przeszyła go wzrokiem. Czy przed nią stał Blaise Zabini ? Ten sam wredny, jak kiedyś? Nie. On przynajmniej się zmienił, nie tak jak Draco. Posmutniała. Ale cieszyła się z tego ,że niektórzy mają chociaż trochę oleju w głowie. Rozmawiali tak jeszcze przez trochę czasu po czym się rozdzielili.
***
Ginny siedziała w swoim pokoju leżąc na łóżku, kiedy do sypialni wbiegła zachwycona Hermiona.
- Co się tak cieszysz ? – spytała zaskoczona Ruda.- Jutro wyjście do Hogsmeade idziesz ze mną? Weźmiemy jeszcze Harry`ego i Rona
.- Świetnie ! - ucieszyła się dziewczyna – To muszę wymyślić jakieś stylówki!
- Chodźmy do chłopaków.
Zapukały do średniej wielkości dębowych drzwi i nie czekając na odpowiedź weszły do środka.Wybraniec i inni z tego dormitorium ułożyli się na podłodze jeden po drugim próbując różnych smaków fasolek
.- Hejj! –zawołała Gin, podchodząc do swojego chłopaka i przytulając się do niego- idziecie jutro do Hogsmeade?
- Ja się wybieram, ale Ron musi odrobić szlaban- na te słowa Weasley się zarumienił, było mu wstyd ,iż musiał się tak wygłupić. W końcu na przechadzkę mieli z nimi iść jeszcze Seamus i Neville, a Ruda namówiła Lunę, która bardzo się ucieszyła.
***
- Ale Hermi musisz się ładnie ubrać ! –nalegała Młoda.-Ten sweterek jest dobry! Nosiła go jeszcze moja babcia! – upierała się szatynka.Młodsza Gryfonka popatrzyła z sarkazmem na przyjaciółkę, prychnęła, po czym powiedziała:
-To wszystko wyjaśnia. Już wiem dlaczego twój prześliczny sweterek wygląda tak staroświecko! Pożyczę ci coś mojego, w twojej szafie raczej niczego nie znajdziemy.
~ Cześć, to już mój drugi rozdział i mam nadzieje ,że wam się spodoba. Dziękuje wszystkim za komentarze, które są dla mnie dawką motywacji ! :) EXPECTO PATRONUM
- Może pan wreszcie powiedzieć o co chodzi? – Astoria kipiała z niecierpliwości.
- Do tego właśnie zmierzam panno Greengerass. Dzisiaj będziecie pracować parami i to ja was podzielę.
Po Sali przeszły wzburzone okrzyki uczniów, którym nie podobał się ten pomysł. Za to na twarzy profesora malował się diabelski uśmiech. Strach się bać. Ten nauczyciel nigdy taki nie był, coś w niego wstąpiło. Szatynka miała szczęście ,ponieważ sama robiła swój wywar, jednak chwila radości nie trwała długo
.- Mam robić eliksir miłości z tym Rudzielcem? Żałosne… pan chyba do tego nie dopuści? – wzniósł się Draco z tym swoim darem przekonywania.
Ron wybełkotał coś w podobnym stylu.
- Hmm, no dobrze skoro ci to tak przeszkadza moje drogie dziecko proszę to robić z panną Granger.
-Słucham!?- wrzasnęła Hermiona.
- Kochana panno G. chce pani ,aby Gryffindor stracił przez panią punkty?- dziewczyna nie myślała ,że zaraz ją piorun trzaśnie, chyba zmienił się w Snape
.-Niee.. – odpowiedziała.Chłopak podszedł do szatynki z łobuzerskim uśmieszkiem i usiadł obok niej.
- Co się tak szczerzysz Malfoy? Lepiej idź po składniki, przez ciebie musimy robić eliksir miłości– ściszyła głos, jednak nadal była zła.
- Nie przesadzaj i sama sobie idź po te rzeczy mi się nie chce – odparł.Gryfonka już miała mu czymś dogryźć, jednak poszła posłusznie do kantorka, nie chciała przez jakiegoś ślizgona stracić szansę na zdobycie punktów. Przyniosła komponenty i ułożyła po kolei na drewnianej ławeczce pokrytej połyskującym brązem.
- No to do dzieła Granger- rzekł blondyn rozkładając się na krześle.
- A żebyś wiedział ,że zrobię go sama, ty lepiej siedź na tym swoim tyłku i niczego nie ruszaj! Jeszcze dodasz coś źle albo zepsujesz.- doprowadzał ją do stanu białej gorączki.
Tymczasem od stołu Pansy i Harry`ego dobiegały chichoty. Wszystkie pary oczu zwróciły się w ich stronę z aprobatą. Jednak oni nic sobie z tego nie robili i dalej śmieli się w najlepsze. ,,Jeśli Parkison się śmieje to ja chyba zwariowałem‘”- myślał Draco i patrzył się oszołomiony. Nawet Weasley spojrzał się na swojego przyjaciela z wyrzutem.
-Nie chciałbym cię martwić, ale coś ci chodzi po włosach- rzekł Draco z uśmiechem.
Dziewczyna posłała mu spojrzenie w stylu ,,Tak na pewno, chcesz mnie tylko skompromitować”. Jednak obleśne stworzenie powoli chodziło po jej głowie
-Aaaaaaaaaa!! Zejdź … z .. moich… pięknych… włosów… ty przeklęty robalu !!- Hermi zaczęła się kręcić, wiercić i wrzeszczeć, gdy go ujrzała. Aż w końcu mały niewinny karaluch spadł na podłogę. Malfoy poszedł w śmiech.
- To ty ! Wszystko przez ciebie.. Ty wredny, chamski… imbecylu!! – wskazała ręką na ślizgona w oskarżycielskim geście.
- Jak mnie nazwałaś Granger?! O nie.. teraz to pożałujesz- wziął w dłoń garść innych robali i zaczął ganiać Hermionę po całej sali. Przed tym pan Slughorn wyszedł z klasy.W końcu dogonił ją i w tym momencie cała była w pewnych owadach, oddała mu jakąś kleistą substancją. Wtem niebieskooki wyjął ze słoika skruszoną, śmierdzącą roślinę, która trafiła w Rona. Zrobił się wściekły i rzucił w niego czymś z swojego kociołka co poleciało na Pansy. I dokładnie tak zaczęła się wojna na składniki. Po chwili Kasztanowłosa zrezygnowana usiadła na ławce, wiedząc ,iż z eliksiru raczej nic nie wyjdzie. Podszedł do niej Draco, objął ją ramieniem i szepnął coś do ucha. Widzący to Rudzielec purpurowy na twarzy podbiegł do nich i walnął chłopaka w policzek z pięści. Teraz staczali walkę. Malfoy wygrywał, ponieważ miał przewagę w sile.
- Ron!! Przestań. Co wy robicie? Macie się natychmiast uspokoić! – dziewczyna krzyczała na nich przerażona. Raczej tylko ona. Inni dopingowali swym faworytom. Niektórzy tego nawet nie widzieli, ponieważ sprzątali sale, bojąc się aby profesor ich nie ukarał.Gdy pan Horacy wrócił, wściekł się na chłopaków (sala została wysprzątana chwile przed jego wejściem) i kazał odrobić im szlaban jutro w południe. Gryfonka też nie była w dobrym nastroju, ich domy miały się pogodzić, a nie kłócić jeszcze bardziej.
- Mionka nie przejmuj się – zaczepił ją Zabini – oni przecież nigdy się nie lubili i nie będą.Przeszyła go wzrokiem. Czy przed nią stał Blaise Zabini ? Ten sam wredny, jak kiedyś? Nie. On przynajmniej się zmienił, nie tak jak Draco. Posmutniała. Ale cieszyła się z tego ,że niektórzy mają chociaż trochę oleju w głowie. Rozmawiali tak jeszcze przez trochę czasu po czym się rozdzielili.
***
Ginny siedziała w swoim pokoju leżąc na łóżku, kiedy do sypialni wbiegła zachwycona Hermiona.
- Co się tak cieszysz ? – spytała zaskoczona Ruda.- Jutro wyjście do Hogsmeade idziesz ze mną? Weźmiemy jeszcze Harry`ego i Rona
.- Świetnie ! - ucieszyła się dziewczyna – To muszę wymyślić jakieś stylówki!
- Chodźmy do chłopaków.
Zapukały do średniej wielkości dębowych drzwi i nie czekając na odpowiedź weszły do środka.Wybraniec i inni z tego dormitorium ułożyli się na podłodze jeden po drugim próbując różnych smaków fasolek
.- Hejj! –zawołała Gin, podchodząc do swojego chłopaka i przytulając się do niego- idziecie jutro do Hogsmeade?
- Ja się wybieram, ale Ron musi odrobić szlaban- na te słowa Weasley się zarumienił, było mu wstyd ,iż musiał się tak wygłupić. W końcu na przechadzkę mieli z nimi iść jeszcze Seamus i Neville, a Ruda namówiła Lunę, która bardzo się ucieszyła.
***
- Ale Hermi musisz się ładnie ubrać ! –nalegała Młoda.-Ten sweterek jest dobry! Nosiła go jeszcze moja babcia! – upierała się szatynka.Młodsza Gryfonka popatrzyła z sarkazmem na przyjaciółkę, prychnęła, po czym powiedziała:
-To wszystko wyjaśnia. Już wiem dlaczego twój prześliczny sweterek wygląda tak staroświecko! Pożyczę ci coś mojego, w twojej szafie raczej niczego nie znajdziemy.
~ Cześć, to już mój drugi rozdział i mam nadzieje ,że wam się spodoba. Dziękuje wszystkim za komentarze, które są dla mnie dawką motywacji ! :) EXPECTO PATRONUM

Mi się podoba! :) Czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńCiekawy :) Czekam na następny. Weny :)
OdpowiedzUsuńAlexis :)
Chwilkę temu skończyłam czytać moją kochaną " Jesienną miłość " Nicholasa Sparksa i jak zwykle się popłakałam. Aby oderwać się od myśli na temat książki, postanowiłam wejść na swojego bloga, aby sprawdzić, czy są jakieś nowości i... niespodzianka! Gdy tylko zauważyłam, że jest u Ciebie drugi rozdział, od razu zabrałam się do czytania i szczerzę nie żałuję. Rozdział oczywiście mi się podoba, zwłaszcza ta bójka na składniki i pisk Hermiony, gdy zorientowała się, że po jej włosach na prawdę przechadza się robaczek... Ale jest również pewien minus. Rozdział jak dla mnie jest o wiele za krótki... Życzę dużo, dużo weny :)
OdpowiedzUsuńBuźka, Milagrose ♥
Fajny rozdział, mam nadzieję że Draco nie będzie aż tak wredny :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na kolejny rozdział Charly :)
je-veux-du-bonheur.blogspot.com
Świetny rozdział *.*
OdpowiedzUsuńCzekam na next :D
*-* Brak mi słów *-*
OdpowiedzUsuńUwilbiam to opowiadanie. Jest takie beztroskie i wgl :D
I duuużo dramione *.*
Mam nadzieję, że dowiemy się co takiego Draciś szeptał? :D
Pozdrawiam ;**
~Lumos Maxima
http://milosc-silniejsza-od-magii.blogspot.com/
Tyryryryryryry, nadrabiam :D
OdpowiedzUsuńMniam, po przeczytaniu tego rozdziału, czuję się jak po zjedzeniu dobrego ciasta :3
Rzeczywiście, muszę Cię pochwalić, ten blog prowadzisz dużo lepiej.
Oby tak dalej, a ja lecę czytać dalej! <3
Pozdrawiam i zapraszam do mnie na 10 rozdział! :>
---------------------------------------
http://poczuj-magie.blogspot.com/
Bardzo fajny rozdział, podobał mi się.
OdpowiedzUsuńZaczęłam się śmiać, gdy Draco bił się z Ronem, ach Ci nasi zazdrośni chłopcy :D
Mam nadzieje, że Draco trochę się zmieni, chociaż wychodzi Ci bardzo ślizgońsko, za co Cię podziwiam.
Pozdrawiam, czarna
Niesamowity :*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Layls