Zakazana miłość - nieśmiertelna i wieczna jak ciemna noc.
Hermiona
Granger siedziała na parapecie w swoim dormitorium, owinięta ciepłym szalikiem
w kolorach Gryffindoru, właśnie wyglądała przez zamkowe okno. Na zewnątrz padał
biały śnieg, uczniowie Hogwartu obrzucali się śnieżkami i wpadali w zaspy. Kątem oka ujrzała
Dracona Malfoya wielkiego arystokratę ,który straszył młodsze dzieci. ,,No
wreszcie go na czymś przyłapałam” ucieszyła się brązowowłosa. Od dawna czekała
na okazję, aby przyłapać go na złym uczynku i teraz się udało. Szybko otworzyła
lekko zardzewiałe okienko i zawołała:
- Malfoy czy
nie wiesz ,że nie wolno rzucać w dzieci
śniegiem ?
-A co
Granger, ty też chcesz dostać?- uśmiechnął się szyderczo.
- Prefektowi
naczelnemu nie przypada robić takich żartów. – odpowiedziała na to mądrze.
Chociaż szybko tego pożałowała, bo kulka puszystego bielu wpadła na jej twarz.
Fuknęła wściekle i zrzuciła ją , ale później się uśmiechnęła. Miała
szczęście ,że ślizgon stoi tyłem. Natychmiast zebrała z parapetu biały puch , a
kolejna śnieżka powędrowała prosto w czapkę blondyna strącając ją z głowy.
- To był zły
ruch Granger ! – zdążył tylko powiedzieć , ponieważ śmiejąca się dziewczyna
zniknęła za czerwono-złotymi zasłonami.
- Blaise idziemy stąd.
- Przecież jeszcze chwilę temu mówiłeś że..
-Ani słowa więcej Diable
-Ani słowa więcej Diable